|
KRYSTYNA
SROCZYŃSKA |
Straty wojenne
w dziedzinie nowoczesnego malarstwa i rzeźby polskiej
Wiek XVIII i XIX, wskutek rozbiorów i
powstań, i związanych z nimi represji, przyniósł sztuce polskiej ogromne
zubożenie stanu posiadania tak w zbiorach publicznych oraz instytucjach
kulturalnych, jak i w kolekcjach prywatnych. Obce wojska grasujące w ostatnim
trzydziestoleciu XVIII wieku na polskim terytorium plądrowały zamki, w ogniu
Insurekcji Kościuszkowskiej niszczały bezcenne zbiory w pałacach i dworach, w
wyniku represji za udział w walce o niepodległość ulegały kasacie dobra
ziemskie wraz z całym wyposażeniem rezydencji. Państwa zaborcze, dążąc do
unicestwienia wszelkich przejawów polskości, aby tym łatwiej zasymilować
obywateli polskich w zagarniętych ziemiach, rozpoczęły grabież i wywóz dóbr
polskiej kultury - zbiorów dzieł sztuki, pamiątek historycznych, bibliotek i
archiwów. Akcja ta przybierała gwałtownie na sile w okresie zrywów
wolnościowych narodu polskiego w latach 1830 i 1863. Tak na przykład w 1831
roku rząd carski zamknął w Warszawie uniwersytet i zlikwidował Warszawskie
Towarzystwo Przyjaciół Nauk, a zbiory obydwu instytucji uległy konfiskacie i
wywiezieniu do Rosji. Wróciły one do Polski dopiero po traktacie ryskim w 1922
roku, ale tylko częściowo. Również konfiskata mienia prywatnego, a więc i
cennych nieraz kolekcji artystycznych, była odwetem za udział w powstaniach
ludzi zsyłanych na Sybir.
Pierwsza wojna światowa zubożyła stan
naszego posiadania nie tyle w muzeach i zbiorach o charakterze publicznym,
które - podobnie jak kolekcje prywatne w miastach - nie były wówczas ani
niszczone, ani wywożone, ile w spalonych i zdewastowanych pałacach i dworach.
Dotyczy to zwłaszcza tych miejscowości, przez które przechodził front i w
których stacjonowały wojska. W nieporównanie większej skali dotyczy jednak
przede wszystkim kolekcji polskiego malarstwa i rzeźby w rezydencjach
arystokracji i siedzibach ziemiańskich na wschodnich ziemiach, które po
pierwszej wojnie światowej znalazły się za granicami Polski. Zniszczały wówczas
i przepadły tysiące portretów rodzinnych i wiele innych obrazów dekorujących
wnętrza, rzeźby architektoniczne i ogrodowe, a także wyposażenie malarskie i
rzeźbiarskie kościołów.
Prawdziwe spustoszenie, bo zorganizowane z
premedytacją, przyniosła dziełom polskiej sztuki druga wojna światowa.
Straciliśmy w niej bezcenne obrazy w zbiorach muzealnych i publicznych oraz
dziesiątki pięknych, skompletowanych kolekcji prywatnych w miastach i na wsi,
malowidła ścienne i ołtarzowe w kościołach. Straciliśmy wszelkie rodzaje
rzeźby. Wypływająca z samej natury rzeźby niemożność jej zabezpieczenia, ze
względu na materiał, ciężar, wymiary i usytuowanie, była okolicznością
ułatwiającą niszczenie w najszerszym zakresie. Rzeźby architektoniczne zdobiące
fasady i wnętrza pałaców i świątyń, rzeźby ołtarzowe i nagrobkowe ginęły wraz z
budowlami od pożaru i pocisków nie tylko w płonącej i burzonej Warszawie.
Rzeźby ogrodowe w rezydencjach państwowych i prywatnych oraz w parkach padały
od kuł lub od ręki okupanta ( m.in. piękne dzieła z XVIII wieku w warszawskim
ogrodzie Saskim, Łazienkach, Królikarni, Jabłonnie, Natolinie). Zbiory rzeźby w
muzeach i kolekcjach prywatnych uległy przetrzebieniu na skutek działań
wojennych, grabieży i wywozu. Pomniki obalano, a spiż przetapiano na złom.
*
*
*
Choć grabież i planowe niszczenie polskiego dorobku artystycznego objęły całą Polskę, najcięższe straty w tej dziedzinie, jak i innych, poniosła Warszawa. Czego nie spaliły i nie skruszyły bomby w czasie oblężenia wrześniowego 1939 roku i czego potem nie zrabowano w okresie okupacji, tego dopełniło rozmyślne zniszczenie w czasie powstania i ostateczna dewastacja po jego upadku.
W dawnych rezydencjach królewskich -
Zamku i Łazienkach, uratowano wprawdzie wiele znakomitych obrazów i rzeźb,
przepadł jednak bezpowrotnie malarski wystrój wnętrz. Ocalone z Zamku
Królewskiego obrazy Bacciarellego nie zdołają powetować straty wspaniałych
plafonów jego pędzla, zdobiących zamkowe sale. Wielki plafon w Sali Balowej,
przedstawiający Jowisza wyprowadzającego świat z chaosu (malowany w
latach 1778-1780), przestał istnieć już 17 września 1939 roku, podczas pożaru
zamkowego od bomb zapalających. Najpiękniejszy zaś plafon artysty w dawnej Sali
Audiencjonalnej, wyobrażający Apoteozę Sztuk, Nauk, Rolnictwa i Handlu pod
panowaniem Pokoju (1776-1777), został przez Niemców rozmyślnie zniszczony w
pierwszych miesiącach okupacji. Oto jak opisuje te dramatyczne chwile dyrektor
Muzeum Narodowego, Stanisław Lorentz, w broszurze Zburzenie Zamku
Królewskiego w Warszawie (Warszawa 1946): Pragnęliśmy koniecznie uratować
najpiękniejszy plafon zamkowy [...]. Po usilnych staraniach uzyskaliśmy na to
zezwolenie i w połowie listopada, po przygotowaniu rusztowania, konserwatorowie
Muzeum przystąpili do pracy. Trudności piętrzyły się wprost niezwykle, bo w
temperaturze kilkunastu lub dwudziestu kilku stopni C poniżej zera nie chwytał
klej, którym trzeba było związać płótno z malowidłem, dla oderwania go wraz z
tynkiem od stropu. Po przeprowadzeniu różnych prób ustaliliśmy wreszcie w
pierwszych dniach grudnia zadowalającą metodę wykonania zadania i poczyniliśmy
wszystkie niezbędne przygotowania do przewiezienia plafonu w kilku odcinkach do
Muzeum. I wtedy niespodziewanie dnia 8 grudnia około godziny l po południu
władze niemieckie poleciły wszystkim pracownikom Muzeum niezwłocznie opuścić
Zamek i więcej już tu nie wracać. Wypędzano nas tak gwałtownie, że nie
pozwolono nawet zabrać sprzętu i narzędzi do prac konserwatorskich, przyniesionych
na Zamek z Muzeum. Gdy w kilka dni potem drogą nieoficjalną dostałem się na
Zamek, belki stropu dawnej Sali Audiencjonalnej były już wycięte i wyniesione,
strop nie istniał, w gruzie na posadzce sali nie mogłem odnaleźć nawet okrucha
z malowidła plafonowego - zwalony strop starł wszystko na miazgę".
Przepadły również bezpowrotnie malowidła
Marcelego Bacciarellego i Jana Bogumiła Plerscha, dekorujące letnią rezydencję
królewską - pałac w Łazienkach. Podłożony przez Niemców w końcu grudnia 1944 roku
ogień strawił je doszczętnie wraz z całym wnętrzem. W Sali Salomona spalił się
cykl świetnych malowideł Bacciarellego (1788-1793), poświęcony dziejom
biblijnym mędrca Salomona, od którego to cyklu pochodzi nazwa Sali. Spłonął
plafon przedstawiający Sen Salomona i otaczające go trzy panneaux na
fasetach: Narada Salomona z Hiramem królem Tym nad budową świątyni w
Jerozolimie, Odwiedziny królowej Saby u Salomona i Sąd Salomona.
Spaliły się również dwa wielkie obrazy wkomponowane w architekturę ścian sali: Przeniesienie
Arki Przymierza do nowo zbudowanej Świątyni Jerozolimskiej i Ofiara
Salomona. Poszczególne postacie były portretami osób z otoczenia i dworu
króla Stanisława Augusta, a on sam sportretowany był w osobie Salomona. Sala
ta, pozbawiona pięknych, dekoracyjnych malowideł, utraciła cały swój charakter
i wyraz. Tę niepowetowaną stratę pogłębia fakt, że w czasie wojny zaginęły
szkice olejne do trzech obrazów: Królowa Saba przed Salomonem, Ofiara
Salomona i Poświęcenie Świątyni Jerozolimskiej. Utraciło je Muzeum
Wielkopolskie (dziś: Narodowe) w Poznaniu.
Spłonęły także w Pałacu Łazienkowskim
plafony wykonane przez Plerscha: w pokoju Bacchusa malowidło przedstawiające
Bacchusa, Cererę i Wenus z Amorem, wykonane w 1778 roku, i w pokoju kąpielowym,
zwanym również pokojem Diany, malowidło z 1779 roku obrazujące historię Diany i
Akteona.
*
*
*
Otwarte w nowym gmachu przy alei 3. Maja
na rok przed wojną Muzeum Narodowe przodowało w reprezentowaniu polskiego
malarstwa na terenie Polski. Przyczyniły się do tego liczne dary,
okolicznościowe dotacje i niemałe kredyty. Z malarzy XVIII i XIX wieku
najliczniej w porównaniu z innymi muzeami polskimi reprezentowana była
twórczość Bacciarellego, Orłowskiego, Matejki, Rodakowskiego, Aleksandra
Gierymskiego, Chełmońskiego, Wyspiańskiego, Wyczółkowskiego, Malczewskiego,
Ciąglińskiego, Noakowskiego.
W czasie wojny Muzeum Narodowe stało się
wielkim magazynem malarstwa polskiego. Jeszcze przed samą wojną zdeponowano w
jego murach, dla zabezpieczenia, obrazy z Instytutu Propagandy Sztuki, a także
kolekcje prywatne, również spoza Warszawy, takie jak na przykład wielkie zbiory
Raczyńskich z Rogalina. W czasie oblężenia przyjęto uratowane z Zamku
Królewskiego obrazy Bacciarellego i cykl widoków Warszawy Bernarda Bellotta
Canaletta (oprócz zaginionego bez śladu obrazu Kolumna Zygmunta III od
strony zejścia do Wisły; uratowała się jego replika bez sztafażu). Przyjęto
również później w depozyt wiele kolekcji, należących zwłaszcza do osób
pochodzenia żydowskiego. Wiosną 1940 roku udało się przewieźć do Muzeum
Narodowego zdziesiątkowany zbiór odlewów gipsowych rzeźb starożytnych i dzieł
nadwornych artystów czasu Oświecenia. Ta piękna, historyczna kolekcja, należąca
niegdyś do Stanisława Augusta, włączona była w drodze zakupu do zbiorów
Uniwersytetu Warszawskiego w roku 1917 i od tego czasu uzupełniano ją bieżącymi
nabytkami. Żołnierze niemieccy, zająwszy teren Uniwersytetu w jesieni 1939
roku, szybko ową kolekcję zdewastowali, strzelając do posągów jak do celu i
wyrzucając je następnie na dziedziniec i do ruin spalonego Gmachu Głównego.
Uratowane przez Muzeum Narodowe resztki ucierpiały ponownie w czasie powstania.
Ogółem zbiór został zniszczony w 70 procentach.
Niezależnie od ratowanych zbiorów przez
stronę polską, w Muzeum znalazło się wiele dzieł sztuki, dostarczonych tam
przez Niemców jak do składnicy. Przybyło w ten sposób około 1000 obrazów z
Państwowej Galerii Sztuki i około 2000 obrazów z Towarzystwa Zachęty Sztuk
Pięknych, duża liczba dawnych polskich portretów i innych obrazów z Muzeum
Ordynacji Krasińskich, kilkadziesiąt płócien z Muzeum Belwederskiego, piękna
kolekcja 78 miniatur z licznymi polonicami ze zbiorów Czartoryskich z
Gołuchowa, wreszcie liczne warszawskie kolekcje prywatne, przyjęte w wyniku
masowych konfiskat mienia.
Do roku 1944 Niemcy w zasadzie nie
interesowali się zbytnio malarstwem polskim i nie organizowali jego wywozu,
grabiąc systematycznie dzieła sztuki obcej. Dopiero okupując w czasie powstania
gmach Muzeum Narodowego, obeszli się barbarzyńsko z polskimi obrazami,
mianowicie strzelali do nich, cięli je i deptali, narażali na zawilgocenie i
zbutwienie, wreszcie wywozili masowo i zwalali do składnic, gdzie niszczały w
warunkach urągających wszelkim zasadom elementarnego przechowywania.
Dokładną relację o tym znaleźć można w
kronice wydarzeń, prowadzonej na bieżąco od pierwszych dni powstania przez
dyrektora Lorentza. Czytamy w niej między innymi jak odbywało się "zabezpieczanie" przez Niemców najcenniejszych zbiorów. Delegowany w tym
celu w początkach października 1944 roku Obersturmfuhrer SS, Arnhardt, sam
dokonywał wyboru przedmiotów przeznaczonych na wywóz do Niemiec lub - w celu
przyspieszenia owej akcji - zlecał przegląd i wybór swoim żołnierzom.
"Tempo i
sposób przeglądu maluje dostatecznie fakt, że przy lampce karbidowej w ciągu
trzech kwadransów przejrzał i rozkwalifikował wraz z żołnierzami około 1000
obrazów. Przeglądanie przedmiotów, zapakowanych w skrzynie, odbywało się w ten
sposób, że wszystkie przedmioty wyrzucano ze skrzyń na ziemię, a po
przedmiotach nie wybranych do wywozu spacerowali następnie żołnierze, znaczną
ich część oczywiście rozgniatając. Jeśli przy wyjmowaniu przedmiot pękał,
rzucano go w kąt sali. W ten sposób [...] zniszczono szereg [...] akwarel,
pasteli [...]. Przy przeglądzie obrazów dla pośpiechu wyrzucano je z wyższych
kondygnacji stojaków na ziemię, gdzie zaś stały ściśle ustawione - wyrywano z
zespołu, często przy tym rozdzierając i łamiąc".
Wielu odnalezionym i odzyskanym obrazom
troskliwe ręce konserwatorów przywróciły dawny wygląd, wiele jednak obrazów z
Muzeum Narodowego zostało bezpowrotnie utraconych. Liczba ich sięga paruset.
Nie ma prawie malarza, którego twórczość nie byłaby zubożona. Wymienić
należałoby wszystkich - od Alchimowicza po Żukowskiego, co oczywiście jest tu
niemożliwe. Trzeba jednak wspomnieć przynajmniej o kilku obrazach, których
utrata należy do strat niepowetowanych. Należy do nich portret księdza Xawerego
Bohusza - unikatowy w dosadnym realizmie - malowany w 1820 roku przez
najwybitniejszego malarza warszawskiego pierwszego trzydziestolecia XIX wieku.
Antoniego Brodowskiego. Portret ten pochodził ze zbiorów dawnej Szkoły Sztuk
Pięknych w Warszawie i był jednym z pierwszych obrazów, jakie weszły do zbiorów
Muzeum po jego założeniu w 1862 roku. Brak wizerunków Karola Podlewskiego,
arcydzieła Matejki. Mimo że był to portret pośmiertny, malowany przez artystę z
fotografii, stanowił jedno z najwyższych jego osiągnięć portretowych. Do
najdotkliwszych strat zaliczamy utracone dzieła Aleksandra Gierymskiego.
Przepadł między innymi autoportret artysty i dwa jego płótna z tak zwanej serii
warszawskiej: Pomarańczarka i Święto Trąbek. Te dwa obrazy
należały do słynnej serii realistycznych obrazów Gierymskiego o społecznej
treści, przedstawiających życie proleteriatu warszawskiego na tle ubogiego,
przedmiejskiego pejzażu. Temat żydowskiego święta Trąbek podejmował Gierymski
parokrotnie. Utracony obraz, malowany w 1888 roku, był drugą wersją Trąbek,
wymiarami pokaźnie przewyższającą zarówno obraz z 1884 roku, nabyty przez
Muzeum Narodowe już po wojnie, jak i obraz z roku 1890, będący własnością
Muzeum Narodowego w Krakowie. Nie odnaleziona zaś Żydówka z pomarańczami,
motyw malowany przez Gierymskiego w licznych wariantach, stanowiła
niezaprzeczalnie jedno z jego arcydzieł i była pierwszą wersją (1880-1881) tego
tematu. Z kolei portret własny Gierymskiego z paletą w ręku, namalowany w
latach 1891-1892 na zamówienie Ignacego Korwin-Milewskiego, należał początkowo
do jego znanej kolekcji autoportretów artystów polskich, natomiast w bogatym
zbiorze autoportretów, które od lat gromadzi Muzeum Narodowe, był jedynym
wizerunkiem własnym tego artysty.
Ze zbioru miniatur artystów polskich i
obcych tu osiadłych zginęło z Muzeum Narodowego 35 bardzo cennych obiektów;
wśród nich dzieła takich artystów, jak: Karol Bechon, Józef Kosiński, Stanisław
Marszałkiewicz, Aleksander Orłowski, Leon Brzeziński, Karol Gróli i Walenty
Wańkowicz.
Ze zbiorów rzeźby zaginęły między innymi:
popiersie Heleny Modrzejewskiej dłuta Marcelego Guyskiego, rzeźby Antoniego
Kurzawy i Antoniego Madeyskiego, autoportret Alfonsa Karnego.
Oddziałem Muzeum Narodowego było Muzeum
Dawnej Warszawy, które mieściło się w trzech kamieniczkach na Starym Mieście:
Baryczków, Szlichtingowskiej i "Pod Murzynkiem". W zbiorach malarstwa
dominowały widoki Warszawy XIX wieku. Zabezpieczone w podziemiach przed pożarem
i pociskami w czasie oblężenia stolicy i rabunkiem w latach okupacji, stanowiły
do chwili powstania pokaźny zbiór sięgający około 120 pozycji, będący cenną
dokumentacją ikonograficzną miasta. Mimo bohaterskich wysiłków pracowników
Muzeum 25% zbiorów zaginęło w czasie powstania lub zostało całkowicie
zniszczonych, a około 50% uległo częściowemu zniszczeniu, głównie wskutek zamoknięcia,
gdy podziemia Muzeum zalane zostały wodą wydobywającą się z uszkodzonych rur
wodociągowych. Do najcenniejszych zaginionych pozycji zaliczyć należy studium
olejne do Piaskarzy Aleksandra Gierymskiego i obraz Marcina Zaleskiego,
przedstawiający Wprowadzenie do Zamku Królewskiego w Warszawie jeńców i
sztandarów zdobytych w bitwach pod Wawrem, Igoniami i Dębem Wielkim;
należał on do cyklu czterech obrazów Zaleskiego, poświęconych wypadkom
powstania listopadowego. Zaginęła również część portretów fukierowskich.
Poważnym uszczerbkiem jest przepadek
wielkiej kolekcji rzeźb portretowych wybitnych Polaków, przechowywanych w
kamienicy Baryczków. Większość z nich pochodziła ze zbiorów polskiego Muzeum w
Rapperswilu i przekazana była w 1928 roku do Muzeum Narodowego w Warszawie. W
Muzeum Dawnej Warszawy znajdował się również bardzo duży i wartościowy zbiór
Karola Meyeta, obejmujący między innymi rzeźby przedstawiające Mickiewicza,
Słowackiego i Krasińskiego - w popiersiach, modelach pomników i medalach.
Obok Muzeum Narodowego, największe zbiory
malarstwa i rzeźby polskiej posiadało w Warszawie Towarzystwo Zachęty Sztuk
Pięknych. Założone w 1860 roku. Towarzystwo to - jak wiadomo - było przez lat
kilkadziesiąt pierwszym stałym salonem wystawowym Warszawy. W gmachu swym przy
placu Małachowskiego nie tylko organizowało wystawy, ale patronowało polskim
artystom i gromadziło bardzo cenne obrazy i rzeźby wszystkich znanych polskich
malarzy i rzeźbiarzy wieku XIX i początków XX. Pochodziły one przeważnie z
darów i zapisów, a także z zakupów dokonywanych dzięki organizowanym składkom
publicznym. W październiku 1940 roku, wobec zajęcia gmachu Zachęty" przez
wojsko 1 SS i utworzenia tam Haus der deutschen Kultur, zbiory zostały
przewiezione do Muzeum Narodowego. Transport odbywał się w nieodpowiednich
warunkach, na otwartych lorach, stąd też wiele obrazów zostało wówczas
zagrabionych do dekoracji niemieckich urzędów i mieszkań prywatnych, oczywiście
bez żadnego pokwitowania. Z kolei gdy w 1944 roku Niemcy wywozili mienie Muzeum
Narodowego, duża część obrazów zachętowskich uległa zagładzie i rozproszeniu. Z
wybitniejszych nie odnalazły się Konie Aleksandra Orłowskiego, Pisklęta
Aleksandra Kotsisa, Czaty Józefa Brandta, słynne polowania Maksymiliana
Gierymskiego. Przesiewanie Apoloniusza Kędzierskiego, pejzaże Feliksa
Brzozowskiego i Romana Kochanowskiego.
Muzeum Wojska utraciło około 170 obrazów.
Były wśród nich portrety królów i wodzów polskich, portret generała Henryka
Dembińskiego pędzla Wojciecha Stattiera, Szarża ułanów pod Rokitną
Stanisława Bagieńskiego, 24 obrazy Jana Chełmińskiego, cenne jako dokumentacja
do historii wojska polskiego z czasów Księstwa Warszawskiego, 2 obrazy
Wojciecha Kossaka, a ponadto 18 miniatur przedstawiających polskie osobistości
wojskowe, głównie z okresu Legionów i Księstwa Warszawskiego.
Jeśli chodzi o sztukę współczesną, czyli sztukę okresu
międzywojennego - straty na tym odcinku są bardzo poważne. Państwowe Zbiory
Sztuki posiadały w kamienicy Baryczków na Starym Mieście stałą Galerię Polskiej
Sztuki Współczesnej; była ona również reprezentowana w "Zachęcie" oraz w
Instytucie Propagandy Sztuki i stale dopełniana najnowszymi pracami z bieżących
wystaw. Gdy władze niemieckie przeprowadzały zwózkę dzieł sztuki do Muzeum
Narodowego, zamienionego na przejściową składnicę, już w czasie transportów
ogromna część obrazów i rzeźb przepadła. Warunki przewozu urągające wszelkim
wymogom bezpieczeństwa, nie pozwalały na dokonanie spisów, toteż liczby
utraconych dzieł nie da się określić.
Dzieło zniszczenia w sztuce
dwudziestolecia międzywojennego dopełniła likwidacja pracowni artystów. Stałe
akcje represyjne w czasie okupacji, nagłe, przymusowe przesiedlania i
aresztowania, a wreszcie powstanie i spalenie Warszawy po jego upadku -
wszystko to spowodowało, że większość malarzy i rzeźbiarzy całkowicie utraciła
swój dorobek artystyczny. Przepadły prawie wszystkie pracownie ówczesnych
artystów, a w nich nie tylko dzieła, projekty i modele, ale i gromadzone przez
niektórych z nich kolekcje. Musieli oni rozpoczynać w 1945 roku start od nowa.
*
*
*
W czasie pierwszej wojny światowej - jak wspomniałam wyżej
- setki
prywatnych zbiorów polskiego malarstwa, gromadzonych w dworach wiejskich i
pałacach, przestało istnieć. Uległy zagładzie i grabieży niezliczone dzieła
malarzy o nazwiskach znakomitych i mniej znanych, tysiące portretów rodzinnych,
całe kolekcje miniatur. Po drugiej wojnie, w wyniku rozporządzenia wykonawczego
do dekretu o reformie rolnej, prywatne dzieła sztuki przeszły z rąk właścicieli
ziemskich do muzeów. Ich zbiory, zwiezione uprzednio, w czasie okupacji, z
posiadłości wiejskich do miast - zwłaszcza do Warszawy, która wydawała się
najbezpieczeniejszym schronieniem - przepadły na ogół bezpowrotnie.
Druga wojna przyniosła też katastrofalne
straty w prywatnych zbiorach mieszkańców miast. Kolekcje prywatne nie posiadały
przeważne katalogów i inwentarzy, a jeśli nawet istniały jakieś spisy i wykazy
- niszczone były wraz z obrazami. Nie sposób więc obliczyć kolosalnego ubytku w
naszej kulturze narodowej. W rejestrach strat sporządzonych po zakończeniu
działań wojennych odnotowano około 10000 utraconych obrazów malarzy polskich i
przeszło 1300 rzeźb. Oczywiście tylko część pozycji została objęta rejestrem i
faktyczne straty są o wiele wyższe. W Warszawie na przykład przepadły prawie
wszystkie kolekcje prywatne; te, które dotrwały do powstania, spłonęły lub
zostały rozgrabione.
Jeśli chodzi o zbiory arystokracji -
najliczniej reprezentowane było malarstwo polskie w Muzeum Przezdzieckich. Choć
wiele obrazów, zwłaszcza portretów rodzinnych, przepadło w dobrach
Przezdzieckich w czasie pierwszej wojny światowej, zbiory malarstwa polskiego
liczyły jeszcze w 1939 roku sto kilkadziesiąt pozycji. Zostały zniszczone
niemal wszystkie w zbombardowanym i spalonym we wrześniu pałacu przy ulicy
Foksal, a ocalałe resztki, chronione w okresie okupacji w jednym z domów przy
ulicy Szczyglej, strawił ogień w czasie powstania. Wśród licznych rodzinnych
portretów pędzla Marcelego Bacciarellego, Józefa Grassiego, Józefa Peszki, Jana
Rustema, Jana Damela i wielu innych artystów, niepowetowaną stratę stanowił
znakomity portret Grassiego przedstawiający Joachima Litawora Chreptowicza,
kanclerza wielkiego litewskiego. Największą zaś stratą w dziale varsavianów
jest Widok Warszawy od strony Pragi, uważany za replikę autorską
Bernarda Bellotta Canaletta obrazu uratowanego z Zamku (ostatnie badania uznały
obraz za dzieło wykonane w kręgu Bellota i pod jego bezpośrednim wpływem).
W spalonym częściowo w 1939 roku pałacu
Błękitnym Ordynacji Zamoyskich przy ulicy Senatorskiej padły pastwą płomieni
liczne portrety rodzinne, a wśród nich piękne wizerunki Stanisława Zamoyskiego
i Zofii z Czartoryskich Zamoyskiej, malowane przez Grassiego. Zaginął natomiast
wielki obraz Matejki Zamoyski pod Byczyną, przywieziony do Warszawy na
przełomie 1943 i 1944 roku z Kozłówki koło Lubartowa, majątku Aleksandra
Zamoyskiego. Nie znany jest los portretu Anieli Konstantowej Zamoyskiej pędzla
Matejki ze zbiorów kozłowieckich, a także tegoż malarza - los portretu Marii Alfredowej
Potockiej, będącego własnością Romana Potockiego w Warszawie.
Uległy częściowemu rozproszeniu i
zniszczeniu obrazy z Muzeum Ordynacji Krasińskich na Okólniku; spłonął tam
między innymi portret Chopina, malowany w 1848 roku w Paryżu przez serdecznego
znajomego artysty - Antoniego Kolberga. Był to ostatni portret polskiego
pianisty i kompozytora.
Przepadła kolekcja Józefa Tyszkiewicza na
Litewskiej, rozkradziona przez Niemców i podpalona z początkiem powstania.
Zawierała między innymi stare rodzinne portrety i miniatury, akwarele Juliusza
Kossaka (Tuhaj Bej z Chmielnickim), oleje Juliana Fałata, Anny
Bilińskiej, Włodzimierza Tetmajera, Kulig Jana Rustema, Tobiasza z
aniołem Jacka Malczewskiego.
Zupełnej zagładzie uległy w czasie
bombardowania we wrześniu 1939 roku cenne zbiory Raczyńskich w pałacu przy
Krakowskim Przedmieściu. Spłonęły wówczas między innymi Elekcja Stanisława
Augusta, uchodząca za trzecią wersję Elekcji malowanej przez
Bellotta Canaletta (w świetle ostatnich badań uważana za kopię z końca XVIII
wieku). Konstytucja 3. Maja Mateusza Tokarskiego, bardzo liczne portrety
rodzinne. Z kolekcji tej odzyskaliśmy świetny portret Stanisława Augusta z
klepsydrą pędzla Bacciarellego, zaginiony podczas wojny w nieznanych
okolicznościach; w 1961 roku odnalazł się w Stanach Zjednoczonych i został
zakupiony przez Muzeum Narodowe w Warszawie.
Zbiory Branickich w Wilanowie ucierpiały
głównie w zakresie malarstwa obcego i sztuki zdobniczej oraz portretów
polskich. Wśród tych ostatnich zaginęły wizerunki króla Stanisława Augusta i
marszałka wielkiego koronnego Stanisława Lubomirskiego pędzla Bacciarellego,
portret Aleksandry z Lubomirskich Potockiej malowany przez Annę Rajecką, a
także portrety Lubomirskich i Potockich z XVIII i XIX wieku, wykonane przez artystów
obcego pochodzenia. Przepadł również historyczny obraz Matejki Władysław IV
na koniu pod Smoleńskiem po zdobyciu twierdzy.
W pałacu Potockich w Jabłonnie pod
Warszawą duży zespół stanowiły obrazy malowane przez artystów okresu
Oświecenia, między innymi portrety króla Stanisława Augusta i jego rodziny.
Najcenniejsze dzieła sztuki zostały uratowane przez właścicieli, przed
spaleniem pałacu w sierpniu 1944 roku przez cofające się wojska niemieckie, i
wywiezione do Londynu. Wśród poloniców znajduje się tam znany portret Anny
(Anetki) Tyszkiewiczówny pędzla Grassiego i jeden z najwcześniejszych portretów
Stanisława Augusta, mylnie przypisywany Bacciarellemu.
Na ogół jednak malarstwo polskie nie było
głównym przedmiotem zbieractwa naszej arystokracji, która zainteresowania swe
koncentrowała na malarstwie obcym oraz rzemiośle artystycznym i gromadziła
wielkie kolekcje grafiki i rysunków polskich i obcych. Polskie malarstwo
kolekcjonowała głównie burżuazja, zamożni przedstawiciele palestry, medycyny i
finansjery, przy czym w dużej mierze byli to ludzie pochodzenia żydowskiego. Te
przede wszystkim padły w czasie okupacji pastwą najeźdźcy, a właściciele ich
podzielili najczęściej los swego mienia. Niemcy grabili raczej pojedyncze
podobające im się obrazy, przeznaczając resztę na zniszczenie, nie cenili
bowiem sztuki polskiej.
Do najcenniejszych, najbogatszych kolekcji
warszawskiego mieszczaństwa należały zbiory: Goldberg-Górskiego, Rotwanda,
Natansona, Reichera, Wertneima, Hermana, Meyera, Kronenbera, Bryndza-Nackiego.
Zawierały one dzieła wszystkich czołowych malarzy polskich XIX i początków XX
wieku. Nie sposób tu cytować ani tytułów utraconych obrazów, ani wszystkich
autorów, ograniczymy się więc do sumarycznych zestawień i wymienienia
niektórych tylko nazwisk i pozycji.
Znakomita kolekcja Edwarda Natansona przy
ulicy Królewskiej, której początki sięgały połowy XIX wieku, zawierała wśród
kilkudziesięciu innych pozycji szkic olejny do Rejtana Matejki, dwa
portrety Antoniego Brodowskiego, pięć obrazów Aleksandra Gierymskiego, trzy
Piotra Michałowskiego, trzy Jacka Malczewskiego, cztery widoki Warszawy Marcina
Zaleskiego; spaliła się ona całkowicie w czasie bombardowania Warszawy we
wrześniu 1939 roku. Podobny los spotkał nie mniej liczną i wartościową kolekcję
Juliusza i Aleksandry Hermanów przy ulicy Świętokrzyskiej; obrazów Aleksandra
Gierymskiego, Chehnońskiego, Fałata i Stanisławskiego, Malczewskiego, Mehoffera
i Wyspiańskiego było tam po kilka, a Wyczółkowskiego - ponad dziesięć.
Wówczas też padła pastwą ognia doskonała
kolekcja Leopolda Kronenberga przy placu Małachowskiego (m.in. Dziewczyna
karmiąca ptactwo Aleksandra Gierymskiego, Gwiezdna noc
Chełmońskiego, Teatr w Łazienkach Siemiradzkiego) i Ludwika Bryndza-Nackiego
przy Krakowskim Przedmieściu, zapoczątkowana w drugiej połowie XVIII wieku
przez jednego z przodków ostatniego właściciela; obok Lampich, Grassich
(pastelowy portret pani Grabowskiej) i Bacciarellich (portret Stanisława
Augusta), spłonęło w niej kilka obrazów Juliusza Kossaka, płótna Jana
Seydlitza, Henryka Weissenhoffa, Franciszka Eysmonda i Aleksandra Kotsisa,
studium do Altany Aleksandra Gierymskiego; z uratowanych zaś wówczas
obrazów - Odwrót spod Berezyny Juliana Fałata spalił się podczas powstania,
a około dziesięciu widoków Marcina Zaleskiego i Bitwa pod Custozzą
Henryka Rodakowskiego, nabyte przez L. Danielewicza, spłonęły w jego
mieszkaniu.
Do wielkich prywatnych kolekcji w
Warszawie, które w czasie okupacji zostały zniszczone, zagrabione i wywiezione
do Niemiec, należały też między innymi zbiory: Gustawa Wertheima przy ulicy
Koszykowej (szkic olejny do Unii Lubelskiej Matejki), Andrzeja Rotwanda
przy ulicy Chocimskiej (jedna z najlepszych kolekcji, licząca ponad 100 obrazów
malarzy polskich - (częściowo ocalałych), Edwarda Reichera przy ulicy Wiejskiej
(około 400 doborowych płócien i ponad 50 autoportretów malarzy), Stanisława
Meyera w alei Róż, H. Askenazego w Alejach Ujazdowskich, Czesława Nusbauma przy
ulicy Nowogrodzkiej (około 100 obrazów artystów tzw. Szkoły Wileńskiej),
Henryka Piątkowskiego przy Belgijskiej (przeszło 350 obrazów).
Ze wspaniałej kolekcji Franciszka Leona
Goldberga-Górskiego, obejmującej sto kilkadziesiąt dzieł (samych tylko
Chehnońskich było 20, a Malczewskich 36), zginęło w czasie wojny dwie trzecie.
Przepadły w powstaniu zarówno te, znajdujące się w mieszkaniu córek zmarłego
zbieracza przy ulicy Marszałkowskiej, jak i część tych, które zdeponowały one w
Muzeum Narodowym (te, które się uratowały, ofiarowały później Muzeum).
Obok tych wielkich kolekcji malarstwa
polskiego, uległy w Warszawie zagładzie niezliczone mniejsze zbiory prywatne,
gromadzone niekiedy pod określonym kątem. Wymienić tu należy zbiory: Antoniego
Pecha (około 50 obrazów Wacława Pawliszaka i kilkadziesiąt jego szkiców), Jana
Karmańskiego (studia i szkice Jana Antoniego Blanka), Stefana Laurysiewicza
(obrazy Józefa Pankiewicza z różnych okresów twórczości), Józefa Gutowskiego
(kilkadziesiąt olejnych szkiców pejzażowych Józefa Chełmońskiego), Mieczysława
Łabędzkiego (dużo obrazów Teodora Ziomka).
Przepadły zbiory: (Bolesława
Eigera, Józefa Korab-Jankowskiego, Zofii Goldstandowej
Tarnowskiej (spalone w listopadzie 1944), Franciszka Ejsmonda (jedna z wersji Krwawej
niedzieli w Petersburgu Wojciecha Kossaka), Apolinarego Przybylskiego (Zasadzka
Brandta), Tadeusza Boya-Żeleńskiego (Macierzyństwo - portret Zofii
Żeleńskiej - pastel Wyspiańskiego), Włodzimierza Klawe, Aleksandra Kraushara,
Józefa Goldfedera, Samuela Goldflama, Stanisława Hejmowskiego (Portret damy
przypisywany Aleksandrowi Kucharskiemu), Hemesa Ludwika Rotbiata, Stanisława
Patka, Mariana Wawrzenieckiego (portrety pędzla Wojciecha Stattiera, płótna
Antoniego Gawińskiego i Edwarda Okunia), Adama Smolińskiego, Kazimierza Żaczka,
Józefa Wernera (obrazy z XVIII wieku, 8 portretów pędzla Antoniego Kolberga),
Stefana Dobrzańskiego (Burza Jana Bogumiła Plerscha), Leopolda Wellisza,
Henryka Piątkowskiego. Nie uratowały się szkice olejne do obrazów Matejki: do Hołdu
Pruskiego - własność Czesława Mejro, i do Zabicia Wapowskiego - w
posiadaniu Lucjana Dobrowolskiego, oraz duży, podkończony szkic do
niewykonanego obrazu Abdykacja króla Kazimierza, należący do Stefana
Steinhagena.
W mieszkaniu Ludwika Solskiego w Alejach
Jerozolimskich spalił się we wrześniu 1939 roku zbiór portretów
przedstawiających przeważnie jego samego w różnych rolach, między innymi słynne
pastele Wyspiańskiego (wśród nich Solski jako Wiarus w Warszawiance i
jako Władysław Jagiełło w Nawojce).
Spłonęło w powstaniu w pracowni przy ulicy
Senatorskiej ponad 2000 obrazów olejnych Apoloniusza Kędzierskiego (nie licząc
setek akwarel i rysunków), które pieczołowicie przechowywała żona zmarłego
artysty. Mimo bardzo ciężkich warunków życiowych, odmawiała sprzedaży obrazów,
pragnąc je wszystkie zachować do czasów powojennych.
We wrześniu 1944 roku zniszczone zostały
zbiory Czesława Garlińskiego w jego mieszkaniu prywatnym i jego Salon Sztuki w
tymże domu na Mazowieckiej. Straty Salonu są nie do odtworzenia wobec
całkowitego zniszczenia wnętrza i spalenia ksiąg inwentarzowych, wiadomo
natomiast, że w bogatej kolekcji prywatnej, obejmującej wszystkie dziedziny
sztuki, przepadło około 50 obrazów malarzy polskich. Były tam liczne portrety
rodzinne pędzla Mieczysława Kotarbińskiego, Feliksa Jasińskiego, Zofii
Stryjeńskiej i Witkacego, pastelowe portrety małżonków Hauków przez Aleksandra
Molinariego, autoportrety malarzy współczesnych, jak Wacław Borowski i Kamil
Witkowski, cenna kolekcja 22 starych miniatur, Wiktora Brodzkiego głowa kobieca
w marmurze.
Zniszczona została w powstaniu kolekcja
rzeźb Jakuba Tatarkiewicza, będąca w posiadaniu profesora Władysława
Tatarkiewicza.
Rzecz prosta, że poza wymienionymi tu
nazwiskami, setki i tysiące obywateli polskich posiadało wartościowe, cenne i
znakomite rzeźby i obrazy, wśród których trafiały się prawdziwe perły.
Przepadły one na ogół bez śladu.
*
*
*
Mówiąc o stratach, jakie poniosło malarstwo polskie, nie należy
zapominać o ogromnej liczbie obrazów, które padły ofiarą grabieży i zniszczenia
w antykwariatach warszawskich. Przewinęły się przez owe antykwariaty w czasie
okupacji setki polskich obrazów, które wyprzedawali zubożali przez wojnę
właściciele z różnych stron Polski oraz osoby likwidujące swoje zbiory, a z
kolei kupowali je bądź prawdziwi miłośnicy sztuki, bądź ludzie lokujący w nich
kapitały. Ruch panował w Salonach duży, a okresowe ożywienia były uzależnione
od wypadków politycznych. Można powiedzieć, że Salony Sztuki stanowiły w czasie
okupacji prawdziwe galerie malarstwa polskiego. Wszystkie one zostały
zlikwidowane przez grabież lub strawione przez ogień. Już w roku 1940 zniknęły
z ulicy Mazowieckiej Salony Abe i Bernarda Gutnajerów, w powstaniu zaś: Salonu
Kulikowskiego na Krakowskim Przedmieściu, Kaniowskiego i Bilińskiej na Nowym
Świecie i wspomniany wyżej - Garlińskiego na Mazowieckiej (działające jeszcze w
czasach przedwojennych), oraz salony okupacyjne": Czemic-Żalińskiej na
Kredytowej, Potockiej na Mazowieckiej, Pękalskiego na Kruczej, Leśniewskiej na
Mazowieckiej, Kamonta i Racięckiego na Nowym Świecie, Rakowskiego i
Kiedrzyńskiej na Ossolińskich, Smokalskiego na rogu Trębackiej i Krakowskiego
Przedmieścia.
Nie sposób dziś odtworzyć dramatycznych
losów warszawskich antykwariatów. Za przykład niech posłużą dane dotyczące
Salonu "Skarbiec" Wandy Czemic-Żalińskiej. Przeszło przez ten największy z
ówczesnych poważnych Salonów Sztuki około 1000 obrazów polskich - a były to
dzieła przeważnie pierwszorzędne. Trudno dzisiaj dojść, czy i jakie obrazy
uratowały się u ówczesnych nabywców, zapewne jednak niewiele ocalało z
powstania. Wiadomo, że przepadły wśród setek innych takie na przykład obrazy,
jak: Wnętrze katedry w Sienie Aleksandra Gierymskiego, pochodzące z
Sienkiewiczowskiego Oblęgorka, Powrót z łupami Brandta, Zima, czyli
Śnieg - wczesny obraz Matejki. Zaginął - nabyty w 1941 roku przez inż.
Lisowskiego - wspaniały, niedokończony szkic autoportretu Matejki, malowany w
1892 roku. Brak galerii portretów zebranych przez Józefa Młodeckiego, obrazów
kupionych przez inż. Wołkowicza, inż. Smolińskiego, Pawła Jasińskiego i wielu,
wielu innych, brak świetnych płócien pochodzących z wielkiej galerii
Rosińskiego w Poznaniu i Reichera w Warszawie. Ostatnie 24 obrazy, które
pozostały w Salonie przed wybuchem powstania (wszystkie inne zdążyli
właściciele odebrać), Niemcy wywieźli lub spalili na miejscu w listopadzie 1944
roku. Były to obrazy malarzy polskich XIX i XX wieku, wśród których przeważały
nazwiska artystów uznanych za najwybitniejszych, jak: Wyczółkowski, Malczewski,
Fałat, Wyspiański, Boznańska.
*
*
*
Do ciężkich i nieodwracalnych strat, jakie
stały się udziałem warszawskich zbiorów publicznych i prywatnych, dochodzą
straty kościelne. W wielu zbombardowanych i spalonych w czasie powstania oraz
wysadzonych w powietrze kościołach przepadło całe wyposażenie wnętrz. Tak było
na przykład w Katedrze, w kościołach: Kanoniczek, popaulińskim,
podominikańskim, św. Jana Bożego, św. Marcina, Karmelitów na Lesznie,
Sakramentek, Najświętszej Marii Panny na Nowym Mieście, Jezuitów. W innych -
obrazy i rzeźby przynajmniej częściowo ocalały.
Na malarskie i rzeźbiarskie wyposażenie
warszawskich świątyń składały się zarówno prace bezimiennych, jak i dzieła
twórców o nazwiskach znanych, związanych na trwałe ze środowiskiem artystycznym
miasta. Niezależnie od strat, jakie w wyniku zniszczenia obrazów i rzeźb
kościelnych poniosły odarte z nich świątynie, sprawa ich utraty dotknęła całą
wielką dziedzinę sztuki religijnej, zubożyła przekazany nam w spadku dorobek
artystyczny wielu malarzy o gatunek twórczości szeroko uprawiany w ubiegłych
stuleciach. A przecież był on wówczas przedmiotem zainteresowania nie tylko
malarzy par excellence religijnych, ale i portrecistów oraz malarzy
historycznych, a także rodzajowych i pejzażystów.
W
kościele katedralnym św. Jana przepadły bezpowrotnie wszystkie freski, wśród
nich: polichromia zakrystii, wykonana w 1767 roku przez Łukasza Smuglewicza i
kilkanaście obrazów ołtarzowych, które między innymi były dziełem Aleksandra
Kokulata i Franciszka Pfanhausera. W kościele św. Anny (pobernardyńskim)
spaliły się wraz z kaplicą Matki Boskiej Loretańskiej malowidła ścienne Marcina
Zaleskiego. W kościele św. Antoniego (Reformatów) zniknęły w spalonych
ołtarzach obrazy: Bóg Ojciec Kazimierza Wojniakowskiego i św. Piotr z
Alkantary Rafała Hadziewicza. Ofiarą ognia padło w kościele św. Ducha
(popaulińskim) całe bogate wyposażenie rzeźbiarskie z XVIII wieku - Bartłomieja
Bematowicza, malowidła ścienne malarza Bazylego i obrazy ołtarzowe: Zesłanie
Ducha św. Plerscha i pięć obrazów Smuglewicza, a w rozbitym i częściowo
spalonym kościele św. Jacka (Dominikanów) przepadły dwa obrazy Hadziewicza i
uległo zniszczeniu malowidło Wojciecha Gersona oraz piękna snycerka z połowy
XVIII wieku. W zniszczonym częściowo kościele św. Franciszka (Franciszkanów)
bomby rozbiły piękne grupy i postacie alegoryczne w wielkim ołtarzu i
zniweczyły malowidła freskowe, między innymi Smuglewicza na sklepieniach
kaplic. Przepadły obrazy ołtarzowe w kościele św. Krzyża (m.in. Przemienienie
Jana Ścisły), dzieła malarzy XVIII i XIX wieku. Padł również ofiarą tak bardzo
związany z widokiem Krakowskiego Przedmieścia posąg Chrystusa dłuta Andrzeja
Pruszyńskiego sprzed tegoż kościoła (obecnie zrekonstruowany) i tegoż
rzeźbiarza popiersie z epitafium Henryka Marconiego w kościele Wizytek. Od
podmuchu bomb uległy rozbiciu w kościele św. Marcina (poaugustiańskim)
XVIII-wieczne ołtarze z pięknymi rokokowymi rzeźbami, przepadł obraz Pocieszenie
Najświętszej Marii Panny pędzla Grzegorza Wakulewicza w wielkim ołtarzu
oraz malowidła przypisywane Smuglewiczowi i Wojniakowskiemu w ołtarzach
bocznych. Utracone zostały cztery obrazy przypisywane Szymonowi Czechowiczowi w
spalonym i częściowo wysadzonym kościele Narodzenia Najświętszej Marii Panny
(Karmelitów) i Zejście z Golgoty Franciszka Krudowskiego w ołtarzu
głównym. Zniknęły z kościoła Matki Boskiej Łaskawej (Jezuitów) obrazy
Czechowicza, a z krużganków klasztornych i cel - liczne obrazy malarzy
pierwszej połowy XIX wieku, takich jak: Ambroży Mieroszewski, Jan Gładysz,
Antoni Misiewicz, Antoni Blank. Przepadły liczne rzeźby Andrzeja Pruszyńskiego,
Leona Molatyńskiego, Faustyna Cenglera i Ludwika Kucharzewskiego w kościele
Wszystkich Świętych i tamże - obrazy: Henryka Siemiradzkiego, Wojciecha
Gersona, Szymona Buchbindera, Zdzisława Jasińskiego, Franciszka Tegazzo, Leona
Biedrońskiego, Ludwika Kurelli; zniszczony został pomnik Moniuszki dłuta
Cypriana Godebskiego oraz rzeźby różnych artystów na fasadzie tego kościoła.
Wyżej wymienione pozycje nie wyczerpują
oczywiście wszystkich strat, jakie poniosły w dziedzinie malarstwa i rzeźby
zniszczone kościoły, bowiem szczegółowy ich wykaz przekroczyłby znacznie zakres
niniejszej pracy.
*
*
Straty poniesione przez kulturę polską w drugiej wojnie światowej
nie ograniczają się tylko do Warszawy, choć w czasie okupacji zgromadzono w
niej olbrzymią liczbę dzieł sztuki, zarówno z terenów wcielonych do Reichu, jak
i z terenów tzw. Generalnej Guberni, nie mogąc przewidzieć tragicznego finału,
jaki miał miejsce w roku 1944. Straty dotknęły całą Polskę. Niemcy bowiem
wszędzie grabili, wywozili i niszczyli dzieła polskiej sztuki.
W Muzeum w Krakowie już w roku 1939
rozpoczęło się plądrowanie zbiorów, a zrabowane obiekty służyły niejednokrotnie
do dekoracji gabinetów prominentów Generalnej Guberni i niemieckiego kasyna.
Tak było z utraconym obrazem Maksa Gierymskiego Zima w małym miasteczku
i Martwą naturą Pankiewicza, Drwalem Malczewskiego i Młodą
kobietą Mehoffera. Do strat zaliczyć należy religijne płótna Czechowicza,
Peszki, Stachowicza i Bacciarellego, rodzajowe sceny Maksa Gierymskiego i
Fałata. Nie odnalazły się, będące w krakowskich zbiorach prywatnych obrazy
Matejki: Bolesław Chrobry ze Światopelkiem przy Złotej Bramie w Kijowie
- w posiadaniu Czartoryskich, oraz Otrucie królowej Bony i Jan
Kazimierz na Bielanach - Andrzeja Wołoszyńskiego. Uchodzi za zaginioną Kasztelanka
- portret Stanisławy Serafińskiej - własność Tarnowskich, brak portretu panny
Zakaszewskiej (Anny z Zakaszewskich Antoniowej Potockiej) należącego do Marii
Sierakowskiej.
Wszystkie prywatne kolekcje zbieraczy
pochodzenia żydowskiego zostały skonfiskowane i już w roku 1940 ponad 100
obrazów wystawionych na aukcji sprzedano niemieckim urzędnikom.
*
*
*
W Poznaniu, w Muzeum Wielkopolskim (z
włączonymi doń uprzednio zbiorami Muzeum im. Mielżyńskich przy PTPN) straty
wyniosły 220 obrazów olejnych, wywiezionych, zaginionych i zniszczonych. Były
wśród nich wspomniane wyżej szkice do malowideł w Sali Salomona w warszawskich
Łazienkach; były obrazy historyczne: Aleksandra Ludwika Molinariego Bitwa
pod Chocimiem, Rodakowskiego Uwolnienie jasyru przez hetmana
Koniecpolskiego, Matejki Odsiecz króla Jana Sobieskiego pod Wiedniem,
Gersona Powrót Kazimierza Wielkiego do Polski; rodzajowe: Franciszka
Smuglewicza, Jana Rustema, Leona Kaplińskiego, Franciszka Kostrzewskiego,
Józefa Chełmońskiego (Wielki Piątek), Teodora Axentowicza (Święcone);
pejzaże: Jana Nepomucena Głowackiego (trzy widoki Ojcowa), Fryderyka Skarbka,
Januarego Suchodolskiego, Romana Kochanowskiego, Władysława Maleckiego,
Wyczółkowskiego (Teatr w Łazienkach zimą), Stanisławskiego,
Filipkiewicza, Boznańskiej, Wywiórskiego; portrety: Henryka Bruhla przez
Bacciarellego, Andrzeja Rastawieckiego pędzla Józefa Pitschmanna, autoportrety
Józefa Grassiego, Jana Rustema i Jana Piotra Norblina, wizerunek Teresy
Tyszkiewiczowej przez Kazimierza Wojniakowskiego, Edwarda Rastawieckiego przez
Rafała Hadziewicza. Książę Józef Poniatowski pędzla Antoniego Brodowskiego;
wnętrza i widoki Zaleskiego i Aleksandra Gryglewskiego; bukiety kwiatów i owoce
Henryki Beyer. Do niepowetowanych strat zaliczyć trzeba portret własny Norblina
z 1788 roku, w wielkim czarnym kapeluszu o szerokich kresach; portret ten, w
którym uwydatnił się silnie wpływ Rembrandta, był najlepszym autoportretem
Norblina. W znacznym stopniu uszkodzony wielki obraz Antoniego Brodowskiego Hektor
wyrzucający gnuśność Parysowi wobec Heleny jest dziś właściwie destruktem.
Z utraconych przez Muzeum Wielkopolskie
(razem z PTPN) rzeźb wymienić należy przede wszystkim dzieła Franciszka
Kwileckiego, Ludwika Pugeta, terrakoty Bolesława Biegasa oraz Xawerego
Dunikowskiego - portret w brązie Kazimierza Kamińskiego. Zniszczony został Pochód
na Wawel Wacława Szymanowskiego.
Z galerii Raczyńskich w Rogalinie pod
Poznaniem ubyło w okresie 1939-1945 kilkanaście obrazów olejnych malarzy
polskich, wśród nich pejzaże Stanisławskiego, Siemiradzkiego, Fałata,
Stanisława Witkiewicza, Zefiryna Ćwiklińskiego, Ireny Weissowej, a także
pastele Wyspiańskiego (trzy portrety i Widok na kopiec Kościuszki w
Krakowie) i Wyczółkowskiego (Dziewczynka z makami).
*
*
*
Miejskie Muzeum Historii i Sztuki im. J.K.
Bartoszewiczów w Łodzi (od roku 1950 Muzeum Sztuki w Łodzi), zapoczątkowane w
1928 roku, przeszło w latach okupacji ciężki okres rabunku i dewastacji. Polski
personel usunięto, a powołani na jego miejsce Niemcy i volksdeutsche grabili,
sprzedawali na własną rękę i z perfidią niszczyli zbiory. Tuż przed wyzwoleniem
Łodzi w styczniu 1945 roku Niemcy zdążyli wywieźć resztę zbiorów. Wśród
najcenniejszych pozycji nie odnalazły się: Michałowskiego Napoleon na koniu,
Matejki szkic olejny do obrazu Sprowadzenie Cystersów do Polski przez Piotra
Własta Dunina, Kotsisa Przy studni, Witolda Pruszkowskiego Dziewczynka
w niebieskiej sukience, pejzaże Maksa Gierymskiego i Wojciecha Weissa, Jana
Ciąglińskiego W pracowni. Ze znakomicie zaś rozwijającego się w tymże
Muzeum - w ramach międzynarodowej sztuki współczesnej - działu polskiego
malarstwa dwudziestolecia międzywojennego (jedynej wówczas, obok Państwowych
Zbiorów Sztuki, muzealnej kolekcji tego okresu malarstwa na terenie Polski)
przepadły martwe natury Henryka Stażewskiego, Katarzyny Kobro i Marii Ewy
Łunkiewicz, Portret p. J. Leona Chwistka, kompozycje Tytusa Czyżewskiego
i Andrzeja Pronaszki.
Zniszczona została również kolekcja rzeźby
współczesnej, między innymi Jarzmo życia Xawerego Dunikowskiego, dzieła
Zbigniewa Pronaszki, Aleksandra Czeczota i Henryka Wicińskiego.
*
*
*
Ze szczególną zajadłością likwidowali
Niemcy zbiory polskie na tych terenach, do których przede wszystkim rościli
sobie polityczne pretensje. Ofiarą takiej programowej akcji padło Muzeum
Śląskie w Katowicach. W przededniu wojny znakomicie zestawioną w ciągu dziesięciu
zaledwie lat galerię, liczącą około 280 płócien najlepszych malarzy polskich
XIX i początku XX wieku, przygotowano do przeniesienia do nowego, będącego na
ukończeniu, specjalnie wybudowanego gmachu. Niemcy, po wkroczeniu, rozebrali ze
względów polityczno-propagandowych budynek. Muzeum całkowicie zlikwidowali, a
rozproszone zbiory - przy braku jakiejkolwiek kontroli i opieki
konserwatorskiej - przewieźli do Bytomia. Lokując je w tamtejszym Landesmuseum,
zapewniali muzealnictwu Górnego Śląska przodujące miejsce. Po zakończeniu wojny
i przejęciu Bytomia przez władze polskie, to, co ocalało, weszło w skład
utworzonego tam Muzeum Górnośląskiego, jednak blisko 100 obrazów, a więc jedna
trzecia całej galerii, nie zostało odnalezionych. Zniszczały i zostały wyrabowane
z pałaców i klasztorów, do których Niemcy wcześniej je wyewakuowali, wiele też
uległo grabieży w uszkodzonym i niezabezpieczonym gmachu Muzeum w czasie
przechodzenia frontu. Wśród ich autorów były takie nazwiska, jak: Norblin,
Głowacki, Juliusz Kossak (akwarele), Maks Gierymski, Brandt (Wyjazd na
polowanie), Fałat, Filipkiewicz, Siemiradzki (U źródła), Jacek
Malczewski, Słowiński, Mehoffer (Autoportret), Pankiewicz, Weiss, a z
okresu międzywojennego: Wacław Borowski, Felicjan Kowarski, Tadeusz Pruszkowski,
Wacław Wąsowicz, Tymon Niesiołowski, Eugeniusz Żak, Stanisław Ignacy Witkiewicz
(pastele).
Najdotkliwszą może stratą Muzeum Śląskiego
w Katowicach był przepadek obrazu Alarm w obozie powstańczym - jednego z
arcydzieł Maksa Gierymskiego. Scena, przedstawiająca grupę jeźdźców
dosiadających koni na skraju rzadkiego, ośnieżonego lasku, związana była swą
emocjonalną treścią z powstaniem styczniowym.
*
*
*
Nieoszczędzone zostały również pomniki w
całym kraju. Szczególnie zawięcie niszczyli Hitlerowcy w latach okupacji te
rzeźby, które były związane z historią i kulturą polską. Obok więc masowego
likwidowania rzeźb w przydrożnych kapliczkach, stanowiących - jak wiadomo - swoisty przejaw naszej kultury ludowej, pastwą zdziczenia okupanta padły setki
pomników w miastach i miasteczkach.
Wśród wielu cennych monumentów
przedstawiających najwybitniejsze polskie postacie historyczne, były niektóre
szczególnie znane i bliskie wszystkim Polakom. Należy do nich pomnik Władysława
Jagiełły (dłuta Antoniego Wiwulskiego) w Krakowie, fundowany w 1910 roku przez
Ignacego Paderewskiego w pięćsetną rocznicę bitwy pod Grunwaldem, pomnik
Tadeusza Kościuszki (przez Leonarda Marconiego) na Wawelu i księcia Józefa
Poniatowskiego (dzieło Thorwaldsena) w Warszawie. Z ważniejszych pomników ludzi
związanych z polską muzyką, teatrem i literaturą zniszczyli Niemcy: w Warszawie
pomniki Chopina (Wacława Szymanowskiego) i Bogusławskiego (Jana
Szczepkowskiego), w Poznaniu - Kochanowskiego (Wiktora Brodzkiego), w
Bydgoszczy - Sienkiewicza (Konstantego Laszczki). Zniszczone zostały niemal
wszystkie pomniki Mickiewicza na terenie kraju, w liczbie około trzydziestu, by
wymienić tylko dwie rzeźby dłuta Władysława Oleszczyńskiego z 1857 roku (jedną
wykonaną w piaskowcu i drugą odlaną później w brązie, a także pierwszy model)
oraz pomniki wzniesione w stulecie urodzin Mickiewicza w 1898 roku: w Krakowie
dłuta Teodora Rygiera i w Warszawie przez Cypriana Godebskiego (brązowy posąg
został pocięty i wywieziony w 1942 roku na złom; uszkodzoną głowę i fragment
torsu odnaleziono w Hamburgu i rewindykowano).
Wymienione pomniki zrekonstruowano i
odlano na nowo, jednakże oryginały zostały utracone bezpowrotnie.
*
*
*
Omówione wyżej straty
mają przykładowo obrazować katastrofę, jaka spotkała sztukę polską w dziedzinie
malarstwa i rzeźby XVIII-XX wieku, zwłaszcza w czasie drugiej wojny światowej.
Podobny los stał się udziałem wielu innych muzeów na terenie kraju i
niezliczonych kolekcji prywatnych oraz świątyń wszystkich wyznań.
Nie jest wykluczone, że
niektóre z wymienionych tu obiektów, uchodzące za zaginione, odnajdą się w
innych muzeach polskich, dotąd bowiem brak zbiorczej ewidencji posiadanych
zbiorów. Wynik będzie wiadomy po zakończeniu szczegółowego skontrum strat,
które obecnie wszystkie muzea i instytucje kulturalne w kraju przeprowadzają na
zlecenie Urzędu Pełnomocnika Rządu Rzeczypospolitej Polskiej do Spraw Polskiego
Dziedzictwa Kulturalnego za granicą.
Możliwe też, że niektóre z nich, zrabowane
przez Niemców w czasie okupacji, są dotąd w ich posiadaniu, a inne, zagarnięte
przez wojska sowieckie jako łup wojenny na terenie Niemiec, znajdują się w
byłym ZSRR. Może więc po pięćdziesięciu niemal latach nadszedł wreszcie czas,
by - wzorem Niemiec, Belgii i Holandii - upomnieć się w aspekcie prawa i w
drodze pertraktacji o zwrot zrabowanych, a dotąd nie ujawnionych obiektów.
SUMMARY
The losses in
modem Polish painting and sculpture as caused by wars and uprisings.
In 18th century
Poland was partitioned by her neighbours: Russia, Prussia and Austria. Both the
partitions as well as the subsequent national risings of 1794, 1830 and 1863
resulted in considerable losses in Polish collections of the objects of art. In
the eastern provinces incorporated into the foreign empires aristocratic
residencies and nobility's manors were burned or ravaged.
World war II also
proved a disaster in this respect since the devastation at that time was
deliberately organized. Poland lost priceless paintings from museum and public
collections.
Also private collections in towns and in
the countryside, were decimated. The same can be said about the wall and altar
paintings as well as sculpture in the churches.
Warsaw's losses
resulting from the planned plunder and destruction of the pieces of art were
the largest. The losses suffered form the 1939 bombardment of the city were
increased by the Nazi raviging of the occupied capital during the years that
followed, and completed by the destruction of the city as a result of the
Warsaw Uprising in 1944.
Although many
pieces of art were rescued from the former Royal residencies - and specifically
from the Royal Castle that was exploded and the Łazienki Summer Palace that was
burned down - some significant part of their collection was irretrievably lost,
particularly their interior decorations, including remarkable plafonds by
Marceli Bacciarelli.
It is worthwhile to note that before the
war Warsaw's National Museum housed a big collection of Polish paintings.
Various public and private collections, also those from beyond the capital,
were deposited in it to prevent them from being possibly lost. However upon the
seizure of the city the Nazi authorities made the National Museum the centre in
which they stored thousands of significant objects, occasionally grabbing them
in order to decorate their offices or private apartments of their officials.
During the Warsaw Uprising of 1944 the Nazis treated the building of the
National Museum as well as the pieces of art stored therein in particularly
barbarous manner: they shot at them, cut them into pieces and trampled them.
They also en mass transported them to the stores located beyond Poland where
they were exposed to further destruction. As a result, several hundred
paintings were totally lost.
Other public
collections of the capital, such as the Museum of Old Warsaw, Museum of the
Military, State Collection of Art or the "Zachęta" Fine Art Society
Collection, shared the same miserable fate. The old and modem paintings stored
in them either perished or were irretrievably damaged.
Irretrievably lost
were also studios of private artists and their output. Private collections that
had survived until the 1944 Uprising were burned down or grabbed during it. The
same was true about the artistic collections stored in the Warsaw's
aristocratic palacies by their owners who believed that the capital city was a
safer place for the collection than their countryside residencies. The
collections owned by the rich bourgeois millieus of collectors, often of Jewish
extraction, were - in their turn also lost as their owners perished. These
collections included priceless paintings by Polish outstanding artists such as
Antoni Brodowski, Piotr Michałowski, Marcin Zaleski, Henryk Rodakowski, Jan
Matejko, Alexander Gierymski, Maximilian Gierymski, Józef Chełmoński, Julian
Fałat, Jan Stanisławski, Jacek Malczewski, Józef Mehoffer, Leon Wyczółkowski,
Olga Boznańska, Stanisław Wyspiański, to mention only a handful. Counless
smaller private collections, also those stored in the Warsaw's antique shops
(in which considerable traffic was observed during the occupation period)
shared the fate of the big ones.
Sacral art was
also hard hit. The interiors of exploded or burned Warsaw's churches were
irretrievably lost during the 1944 Uprising.
Of course the
losses were not limited to those of the capital city. They could be detected
everywhere else. By autumn 1939 the Nazis plundered the collection of the
Cracow National Museum. Many of the grabbed objects were used to decorate the
interior of offices of the prominent officers of General Gouvernment (a
fragment of the German-occupied Poland, 1939-1945) whose major seat was Cracow.
The Poznań Wielkopolskie Museum in its turn irretrievably lost several hundred
paintings and pieces of sculpture. In the Łódź Municipal History and Art Museum
the German and volksdeutch staff replaced the Polish personnel. The newcomers
used to grab or sell on their own fragments of collection, some of its pieces
being deliberately destroyed. The Nazis showed particular fierceness in
liquidating Polish collections on the territories to which they tried to claim
political rights. This was demonstrated by their demolishing of the
newly-erected building of the Katowice-Silesian Museum whose dismanteled
collection was transported to Landesmuseum in Bytom.
Also the monuments
to eminent Poles or those in commemoration of significant events of Polish
history and culture were furiously destroyed. The Cracow monument to King
Ladislaus Jagiełło, founded in 1910 by Ignacy Paderewski on occasion of 500
years Anniversary of Grunwald battle as well as the Cracow statute of Thadeus
Kościuszko on the Wawel Hill, were destroyed. In the same way destroyed were:
the Warsaw monuments to Duke Józef Poniatowski, Frederick Chopin and Henry
Sienkiewicz. Destroyed were also almost all monuments to Adam Mickiewicz,
amounting to c. 30 throughout the country.
The losses listed
above demonstrate in an exampli gratia way how the 18th through 20th
centuries Polish painting and sculpture were brought to a considerable ruin,
particularly during World War II. One may only hope that some of the pieces
grabbed by the Nazis as well as those that became the booty of the Soviet army
are in the hands of the German and Russian authorities and that, in the new
political circumstances, the claims might be laid to them by the Polish
government.

1.
Jan Piotr
Norblin, Portret własny, Muz. Nar. E Poznaniu (nr inw. TPN 181)

2.
Jan Matejko,
Portret Karola Podlewskiego, Muz. Nar. W Warszawie
(nr inw. 68153 z reprodukcji)

3.
Aleksander
Gierymski, Święto trąbek II, Muz. Nar. W Warszawie
(nr inw. 73504)

4.
Maksymilian
Gierymski, Alarm w obozie powstańczym, Muz. Śląskie w Katowicach
(nr inw. Sz 973), negatyw w Muzeum Górnośląskim w Bytomiu
(nr Sz 249)

5.
Władysław
Jarocki, Hucułka, Muz. Nar. W Krakowie (NI 73435)

6.
Tadeusz
Popiel, Pejzaż górski, Muz. Nar. W Krakowie (NI 76039)

7. Xawery Dunikowski, Jarzmo życia, gips
patynowany. Muz. Sztuki w Łodzi, negatyw tamże. W "Roczniku Muzeum Sztuki w
Łodzi" 1930-1962, Łódź 1965, ilustracja 21