Skip to main content

Web Content Display Web Content Display

Wiadomości

Breadcrumb Breadcrumb

Web Content Display Web Content Display

Pracujemy w rejonie jakże ważnym dla historii ludzkości [WYWIAD]

Pracujemy w rejonie jakże ważnym dla historii ludzkości [WYWIAD]

Kiedy do południowego Lewantu przybyli Egipcjanie? Jakiej wody używali do produkcji cegieł mułowych? Jak przekonać miejscowych do wolnych niedziel? - z takimi zagadnieniami zmaga się od 6 lat misja archeologiczna Uniwersytetu Jagiellońskiego w Izraelu. Rozmowa z szefem krakowskiej ekipy prof. Krzysztofem Ciałowiczem i biorącym udział w badaniach dr. Marcinem Czarnowiczem.


Łukasz Wspaniały: Jak to się stało, że badacze z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Jagiellońskiego postanowili prowadzić badania w Izraelu?

Prof. Krzysztof Ciałowicz: - Nasze wykopaliska związane są z wcześniejszymi odkryciami w egipskim Tell el-Farcha. Badania w Delcie Nilu wykazywały, że mieszkańcy Dolnego Egiptu utrzymywali pewne relacje z południowym Lewantem, ale nigdy wcześniej nie było to wskazane w sposób ostateczny i bezdyskusyjny. Nasze dotychczasowe badania w Egipcie wykazały, że te relacje były bardzo ożywione. W 4 tysiącleciu przed Chrystusem oba regiony ściśle ze sobą współpracowały. Do Egiptu sprowadzano między innymi miedź czy oliwę. W drugą stronę posyłano głównie mięso zarówno zwierząt, jak i ryb. To powód, dla którego postanowiliśmy sprawdzić, jak wygląda to od strony południowolewantyjskiej.

Dr Marcin Czarnowicz: - Cały rejon Lewantu jest niezmiernie istotny dla historii naszej planety. To tu znajdują się najstarsze ślady ludzkiej cywilizacji. Tereny te znane też są jako centrum rozwoju rolnictwa, produkcji rzemieślniczej, hutnictwa oraz całego szeregu elementów kultury, które znamy z dzisiejszego świata.

Dlaczego wybór padł zatem na Tel Erani?

K.C.: - Stanowisko to uchodzi za jeden z najbardziej kluczowych ośrodków lewantyńskich z zarejestrowanymi wczesnymi wpływami egipskimi. Jego potencjał archeologiczny został dość dawno dostrzeżony, a pierwsze regularne prace wykopaliskowe rozpoczęto na nim już w połowie XX wieku. Uznaliśmy, że jak najbardziej zasługują one na kontynuację. Tel Erani, położone w północnej części Negewu, zajmuję powierzchnię przekraczającą 20 hektarów. Koncesję na prace w tym rejonie uzyskaliśmy w 2013 roku.

M.Cz.: - Już nasze wstępne badania potwierdziły wagę tego stanowiska dla epoki wczesnego brązu. Pokazały również, że obecność egipska była bezdyskusyjna. Dowodzą tego nie tylko pozostałości architektury. Znaleźliśmy przede wszystkim przedmioty codziennego użytku, których używali przybysze z Egiptu. Wymienić można między innymi ceramikę wytwarzaną z miejscowej gliny, ale na wzór egipski. Szczególnie charakterystyczne są formy chlebowe, które były wyłącznym dla Egipcjan sposobem wypieku pieczywa, a które w lokalnej tradycji południowego Lewantu nie występowały. Mamy też sporo narzędzi krzemiennych powstałych technikami egipskimi.

Sezon wykopaliskowy archeologów z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Izraelu trwa zazwyczaj miesiąc. Gdzie macie swoją bazę?

M.Cz.: - Stacjonujemy w kibucu w Beit Guvrin. To rodzaj spółdzielczego gospodarstwa rolnego, w którym ziemia i środki produkcji są własnością wspólną. Mieszkamy w budynkach, które od lokalnej społeczności kupiła organizacja młodzieżowa. Do Tel Erani mamy stąd kilkanaście kilometrów. Na stanowisko udajemy się autobusem jeszcze przed wschodem słońca.

Dlaczego tak wcześnie?

M.Cz.: - Należy pamiętać, że w tym czasie w Izraelu panują bardzo wysokie temperatury. Praca na wykopie do łatwych nie należy. Wielu osobom archeolog kojarzy się z nieodłącznymi atrybutami w postaci kapelusza, łopaty, szczotki i pędzla. Do tego długie godziny monotonnego grzebania w ziemi. To prawda, ale jest też druga strona medalu. Wiele godzin w wykopie potrafi niezwykle zmęczyć. Nikt za nas nie wyniesie setek wiader czy nie wywiezie kilkudziesięciu taczek zbędnej ziemi. Jak tylko możemy, radzimy sobie z upałem. Dlatego aby chronić się przed słońcem, nad każdym wykopem mamy zamontowane specjalne siatki zacieniające.

Jak wygląda typowy dzień archeologa na stanowisku?

K.C.: - Nasze prace zaczynamy od oczyszczenia wykopów - z tego wszystkiego, co nawiało w nocy - oraz zrobienia zdjęć podglądowych, dzięki którym archiwizujemy postęp prac. W przypadku odkrycia większej części zabudowań wykonujemy też fotografie z drona mapujące obszar naszych badań. Na stanowisku każdego dnia pracuje ponad 50 osób. Wspiera nas liczna grupa pracowników i studentów Uniwersytetu Ben Guriona w Berszewie, który jest naszym partnerem w projekcie, a prace finansowane są z grantu Narodowego Centrum Nauki. W każdym z wykopów pracują 3 osoby, z których jedna jest odpowiedzialna za opisywanie poszczególnych nawarstwień, tworzenie rysunków, dokumentację fotograficzną itp. Po 8-9 godzinach wracamy do Beit Guvrin. W między czasie mamy jeszcze 3 krótkie przerwy: śniadaniową, kawową i obiadową. W bazie mamy do wykonania jeszcze kilka zadań, jak mycie odnalezionego materiału ceramicznego i krzemiennego oraz jego inwentaryzacja.

Wspomnieli Panowie, że badania prowadzicie przy współpracy z Uniwersytetem Ben Guriona. Wasz projekt wspierają także instytuty Polskiej Akademii Nauk.

K.C.: - W Izraelu jest z nami grupa specjalistów z Instytutu Systematyki i Ewolucji Zwierząt PAN, którzy pracują nad materiałem kostnym. Na Tel Erani najczęściej hodowano owce i kozy. Trzeba pamiętać, że na Bliskim Wschodzie cechy morfologiczne tych zwierząt są do siebie bardzo zbliżone, dlatego patrząc na kości trudno jest stwierdzić, który to gatunek. Tylko badania genetyczne mogą dać stuprocentową pewność. Mamy też udokumentowane świadectwa bytności bydła rogatego oraz świń. Co ciekawe, w warstwach „egipskich” jest ich więcej. Podejrzewamy, że przybysze znad Nilu handlowali tu tym mięsem.

M.Cz.: - Prowadzimy specjalistyczne badania, które pokażą nam, jak wyglądał krajobraz wokół stanowiska. Jedna z osób, pracownik Instytutu Ochrony przyrody PAN, zajmuje się badaniami okrzemek - małych jednokomórkowych glonów. Poprzez analizę ich typów możemy dowiedzieć się skąd mieszkańcy Tel Erani czerpali wodę: na przykład ze strumyka, rzeki czy jeziora. Najwięcej okrzemek znaleźliśmy w cegłach mułowych, do produkcji których używano właśnie wody, gliny i sieczki. Współpracujemy też z Instytutem Botaniki im. Władysława Szafera PAN, dzięki czemu dowiadujemy się sporo na temat flory. Służą do tego fragmenty węgli drzewnych czy różnego rodzaju ziarna oraz nawet pyłki kwiatowe. Wiemy na przykład, że okolicy rosło dużo drzew oliwkowych, które wówczas nie były tu aż tak powszechne. Z dużym prawdopodobieństwem mogę przyznać, że musiano je tutaj hodować i być może nawet produkować oliwę z oliwek, po którą Egipcjanie zapewne tu przybywali.

W Izraelu tydzień zaczyna się w niedzielę, a weekend jest krótszy niż w Polsce.

K.C.: - Izraelczycy w piątkowe popołudnie rozpoczynają szabat. W judaizmie siódmy, ostatni dzień tygodnia jest według kalendarza żydowskiego dniem wypoczynku. Wygląda to tak, że w piątek tuż przed zachodem słońca życie zamiera - zamykane są sklepy, kawiarnie, restauracje, nie kursuje komunikacja. W sobotę po zmroku miasta znów zaczynają ożywać. Co ciekawe, nie mieliśmy nigdy problemów z przekonaniem naszych izraelskich partnerów, by weekend mieć sobotnio-niedzielny, do którego jesteśmy przyzwyczajeni.

Po tygodniu ciężkiej pracy nadchodzi czas na zasłużony wypoczynek. Jak zazwyczaj spędzacie dni wolne?

M.Cz.: - Staramy się pokazać naszym studentom piękno tego kraju, dlatego weekend spędzają najczęściej w podróży. Mieszkając w Polsce, można mieć różne wyobrażenia o Izraelu. W tym roku mieli już okazję zwiedzić Masadę - starożytną twierdzę żydowską położoną na skraju Pustyni Judejskiej nad Morzem Martwym, wielokulturową Jerozolimę czy położony nad Morzem Śródziemnym Aszkelon. Tutaj każde miejsce jest związane z historią. Nawet w naszym Bet Guvrin znajduje się stanowisko archeologiczne z czasów rzymskich wpisane na listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO.

Uczestnicy izraelskiej ekspedycji w bazie w Bet Guvrin / fot. Adam Koprowski

Recommended
Naukowcy przyszłości z Uniwersytetu Jagiellońskiego
Nowoczesna szklarnia w Ogrodzie Botanicznym już gotowa [FOTO]
Targi pracy w Auditorium Maximum. Naprawdę warto było przyjść
Brukselskie rozmowy prorektora UJ prof. Stanisława Kistryna

Web Content Display Web Content Display

Znajdziesz nas tutaj