Przejdź do głównej treści

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Wiadomości

Nawigacja okruszkowa Nawigacja okruszkowa

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Karol Kwinta a.k.a. Charlie: tańcz i bądź kreatywny

Karol Kwinta a.k.a. Charlie: tańcz i bądź kreatywny

Karol Kwinta studiuje na Wydziale Zarządzania i Komunikacji Społecznej UJ. W życiu przede wszystkim chce być kreatywny, zarówno w swojej pasji, którą jest bboying, jak i w aktywności zawodowej, którą dzięki wiedzy zdobytej na Uniwersytecie Jagiellońskim właśnie rozpoczyna.

- Jak należy się do ciebie zwracać?

Na parkiecie wszyscy mówią do mnie Charlie, a naprawdę nazywam się Karol Kwinta.

- Jak można laikowi wytłumaczyć kim jest bboy i skąd wzięła się ta nazwa?

Pierwsza literka B w nazwie bboy oznacza break/beat. Chodzi tutaj o rodzaj muzyki - z ang. potocznie oznacza pętlę muzyczną, bo trzeba pamiętać, że bboy jest przede wszystkim tancerzem. „B" podkreśla, że najważniejszy jest taniec do muzyki. Dodatkowymi cechami, które wyróżniają bboya spośród innych tancerzy są wykonywane efektowne figury à la akrobatyczne, ale podstawa to taniec i poczucie rytmu. Bboy to właściwa nazwa, używana w środowisku, bo niektórzy używają także określenia breakdancer, które używane jest przez media i nie jest to do końca poprawne.

- W samym występie ważniejszy jest pokaz sprawności czy doświadczenie estetyczne?

Obecnie bboye coraz częściej pojawiają się na scenach teatralnych, gdzie element artystyczny, estetyczny jest ważniejszy, ale są też pokazy komercyjne, gdzie chodzi o jak największe zadowolenie publiczności, no a wiadomo, że ludzie będą reagować bardziej żywiołowo oglądając dynamiczne akrobacje. Prawdziwy tancerz powinien łączyć w swoim występie wszystkie elementy, powinien umieć zaskoczyć trudną figurą, ale głównie chodzi o styl.

- Kiedy zainteresowałeś się tańcem i czy wcześniej realizowałeś się jakoś tanecznie w inny sposób?

Zanim trafiłem na parkiet przeszedłem wiele etapów. Ćwiczyłem przez jakiś czas capoeirę, próbowałem jeździć na desce, kupiłem sobie zośkę. Mój starszy brat był jednym z pierwszych tancerzy w Kielcach (stamtąd pochodzę), więc poszedłem kiedyś na pierwszy trening, ale zrezygnowałem, ponieważ nie miałem z kim jeździć na treningi. Byłem wtedy bardzo młody i dopiero gdy miałem 16 lat zrozumiałem, że to coś mam we krwi – poczucie rytmu, pewne możliwości i predyspozycje ciała. Pomyślałem, że mogę to wykorzystać. Dzięki bratu powróciłem do breakingu. Mam 25 lat, a tancerzem jestem od 9 lat.

- Jakie trzeba mieć predyspozycje, żeby zostać bboyem, czy jest to zajęcie dla każdego?

Obserwując to co się dzieje teraz na świecie, zarówno poprzez media,  jak i przez różnego rodzaju wyjazdy, można zauważyć, że za bboying biorą się osoby, które na pozór nie wyglądają na takie, które mogłyby go trenować. Mam na myśli osoby z różnego rodzaju niepełnosprawnościami. Rekordy popularności bije filmik z bboyem, który stracił nogę, a tańczy pomagając sobie kulami. Bardziej liczą się możliwości psychiczne, zostanie nim ten, kto ma większą determinację i chęć.

- Kim są krakowscy bboye na co dzień i jak liczna jest to społeczność?

Duża cześć osób, która trenuje bboying w Krakowie to ludzie, którzy przyjechali tu z innych miast. W mojej ocenie obecnie tańczy około 30 osób. Są też style pokrewne – popping, locking, którymi zajmuje się też pewna grupa osób. Jeśli chodzi o wiek, to można spotkać osoby bardzo młode, adeptów szkółek stworzonych przez starszych kolegów, wielu studentów, ale znam też osoby starsze, jak np. Decu prowadzący szkółkę taneczną w Nowej Hucie. Podoba mi się to, że ciągle aktywne są osoby, które były pionierami bboyingu, w Kielcach są to np.  Vasquez czy Rudy.

- Czy możesz powiedzieć, kto z bboyów jest dla ciebie wzorem, którym się inspirujesz?

Często uczestniczę w warsztatach tanecznych prowadzonych przez tancerzy ze Stanów Zjednoczonych, którzy pokazują, że bboying wciąż ewoluuje. Jeśli chodzi o Europę to bardzo podoba mi się styl ukraiński i nasz, polski. W Polsce można obecnie obserwować wiele bardzo dobrych ekip. Na pewno trzeba wymienić Polskee Flavour - Catch The Flava, a także młodą ekipę Sztewite Gang.

Jestem tancerzem już prawie 10 lat, zwiedziłem wiele miejsc w Europie i na świecie. Moimi osiągnięciami są znajomości, które pozawierałem. Miejsca na podium oczywiście były, jednak nie traktuję tego jako rzecz najważniejszą. Bardziej chodzi o to by poznawać nowych ludzi, kultury i czerpać z tego przyjemność.

- Czy można wyróżnić jakieś style w bboyingu?

Inaczej tańczą ludzie z Azji, kładą nacisk na dynamikę oraz niespodziewane zaskakujące ruchy, styl słowiański (szczególnie polski i ukraiński) jest bardziej płynny – jeden ruch wychodzi z poprzedniego i przechodzi w następny.

- Ile czasu trzeba poświęcić, aby osiągnąć podstawowy poziom tańca? Ile czasu zajmują ci treningi?

Każdy musi zmierzyć to własną miarą, ponieważ każdy ma inne predyspozycje. Ważne by być zadowolonym i czuć satysfakcję z własnego tańca. W tym tygodniu ćwiczyłem codziennie, dzisiaj po tym wywiadzie idę na trening. Oprócz treningów stricte tanecznych, ważne jest aby dbać o własne ciało poprzez odpowiednie odżywianie się. Jakiś czas temu rozpocząłem z moją krakowską ekipą Unity Bboys Crew również treningi siłowe, które mogą potem przynieść efekty przy trudniejszych figurach.

- Co studiujesz i jak dzielisz czas pomiędzy naukę i pasję?

Studiuję na Wydziale Zarządzania i Komunikacji Społecznej zarządzanie kulturą i mediami. Jestem na 2-gim roku studiów magisterskich (pozdrawiam dr. Zbigniewa Bajkę, wolno bo wolno, ale cały czas piszę swoją pracę!). Czasu na zajęcia poza uczelnią jest naprawdę sporo.

W swoim życiu zawsze chciałem być kreatywny, a większość czasu zajmuje ludziom praca. Postanowiłem więc, że zajmę się reklamą i taką też specjalizację - zarządzanie reklamą, wybrałem na Uniwersytecie Jagiellońskim

- Co skłoniło Cię do podjęcia studiów na UJ? Czym kierowałeś się przy wyborze studiów?

W swoim życiu zawsze chciałem być kreatywny, a większość czasu zajmuje ludziom praca. Postanowiłem więc, że zajmę się reklamą i taką też specjalizację (zarządzanie reklamą) wybrałem na Uniwersytecie Jagiellońskim.

- Czy dobrze ci się studiuje na UJ?

Jak najbardziej. Klimat na UJ sprzyja studentowi, przynajmniej tak jest w moim przypadku. I to co jest ważne - mój pierwszy rok studiów, był zarazem pierwszym rokiem istnienia na uniwersytecie specjalizacji zarządzanie reklamą. Moim zdaniem władze Instytutu Kultury starają się, by coraz lepiej przygotowywać studentów do podjęcia pracy zawodowej.

- Czym chciałbyś się zajmować po studiach? Czy sądzisz, że wykorzystasz zdobytą wiedzę?

Wiedza, którą już zdobyłem na UJ właśnie zaczyna przekładać się na praktyczne działania, ponieważ podjąłem staż w agencji, która zajmuje się social media. Dzięki studiom moja droga w branży, w której chce pracować rozpoczyna się właśnie teraz.

- Możesz opowiedzieć o swoich dotychczasowych osiągnięciach w bboyingu?

Jestem tancerzem już prawie 10 lat, zwiedziłem wiele miejsc w Europie i na świecie. Moimi osiągnięciami są znajomości, które pozawierałem. Miejsca na podium oczywiście były, jednak nie traktuję tego jako rzecz najważniejszą. Bardziej chodzi o to by poznawać nowych ludzi, kultury i czerpać z tego przyjemność.

- Może to banalne pytanie, ale czy bboying pomaga ci jakoś w twoim życiu, czy wpływa na to jak patrzysz na świat?

W dużej mierze dzięki bboyingowi otworzyłem się na świat, myślę, że nadał mi on pewności siebie.

Polecamy również
Piotr Gąsiorek: Krakus na Borneo
Katarzyna Hromek: Życie w równowadze
Anna Chrzanowska: W neurobiologii nie ma miejsca na nudę
Jan Sławiński: Życie jak w komiksie

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Znajdziesz nas tutaj