Przejdź do głównej treści

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Wiadomości

Nawigacja okruszkowa Nawigacja okruszkowa

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Paolo Witucki: Studia to nie tylko nauka

Paolo Witucki: Studia to nie tylko nauka

Paolo jest studentem pierwszego roku studiów magisterskich na Wydziale Filologicznym UJ. Wybrał filologię włoską, ale, jak sam mówi, na studiach zajmuje się dużo większą ilością rzeczy niż tylko studiowaniem. Oto kolejna część z serii „Twarze UJ".

 

 

Pochodzę z Bydgoszczy. Przez długi czas myślałem o studiach w Warszawie, ale zmieniło się to po wycieczce do Krakowa. Pamiętam, że największe wrażenie zrobił na mnie rynek. Miasto było żywe i ciekawe; aż chciało się tu studiować. Atmosfera była niepowtarzalna.

Gwarantowany wstęp

Postanowiłem zrobić rozeznanie w kwestii kierunków, które mógłbym studiować. Okazało się, że filologia włoska na UJ stoi na bardzo wysokim poziomie. Jako laureat olimpiady polonistycznej wiedziałem, że dostanę się bez żadnych przeszkód, zatem szybko podjąłem decyzję. No a w planach na przyszłość był budynek Paderevianum II, w którym miały mieścić się wszystkie filologie.

Samorządowiec-społecznik

Interesuję się wieloma rzeczami, a uniwersytet pozwala mi na pewną dowolność – z reguły mogę zdecydować, na co chcę poświęcić czas. Na pierwszym roku skoncentrowałem się jedynie na studiowaniu – teraz trochę tego żałuję. Mogłem trochę wcześniej dostrzec możliwości, jakie oferuje uniwersytet.  Zacząłem bardziej się angażować jednak już od drugiego roku. Należę do różnych organizacji studenckich: od ponad roku jestem przewodniczącym Wydziałowej Rady Samorządu Studentów mojego wydziału. Do zeszłego roku byłem w Uczelnianej Komisji Ekonomicznej i Wydziałowej Komisji Stypendialnej, teraz wchodzę w skład Komisji Odwoławczej, byłem w Uczelnianej Komisji Kultury, w tym roku działam przy zespole ds. organizacji Juwenaliów. Jestem wydziałowym delegatem do Uczelnianej Rady Samorządu Studentów i przedstawicielem studentów w Radzie Wydziału Filologicznego oraz Radzie Instytutu Filologii Romańskiej. Chyba najbardziej podoba mi się świadomość, że mogę w ten sposób nie tylko rozwinąć swoje umiejętności i zmienić otoczenie na lepsze, ale także pomóc innym ludziom, zrobić coś dla nich i poprawy ich warunków na studiach. Fajnie jest pomóc komuś zrealizować swoje marzenia.

Oprócz tego należałem też na drugim roku do Teatru Remedium. Byłem również współkoordynatorem Balu Filologia, który zorganizowaliśmy w tym roku po raz pierwszy. Data była symboliczna – w tym roku minęło 65 lat od czasu, kiedy oddzielono między innymi filologie od Wydziału Humanistycznego. Podsumowując – lubię „żonglować" kilkoma rzeczami na raz, a UJ mi na to pozwala.

Umberto Eco i włoska fantastyka

Uważam, że na uniwersytet należy patrzeć przede wszystkim jako miejsce, w którym można wyrobić sobie przydatne kontakty na przyszłość, zawrzeć nowe znajomości.

Natomiast jeśli chodzi o same studia, to też jest bardzo ciekawie. Przez siedem lat mieszkałem we Włoszech, więc język mam opanowany całkiem nieźle. Pracując nad licencjatem ponownie poczułem fascynację badaniami naukowymi, którą rozbudziły we mnie przygotowania do olimpiady w liceum. Na studiach chciałbym zająć się tematem, o którym prawie w ogóle się u nas nie mówi: włoską fantastyką. Moja promotorka zajmuje się literaturą dawną z okresu  renesansu, a ta tematyka w pewnym stopniu łączy się z fantastyką, jeśli chodzi o pewne elementy świata przedstawionego. W tym momencie badam twórczość Umberto Eco. Zobaczymy, co dalej. W tej chwili mam podejście „dam z siebie 100% i zobaczę, czy to wystarczy na doktorat".

Uniwersytet jak książka adresowa

Wiele z rzeczy, które robię poza studiami, również ma pośredni związek z UJ. Uważam, że na uniwersytet należy patrzeć przede wszystkim jako miejsce, w którym można wyrobić sobie przydatne kontakty na przyszłość, zawrzeć nowe znajomości. To się bardzo przydaje. Na specjalizacji tłumaczeniowej nasza wykładowczyni powiedziała nam, że tłumacz powinien znać przynajmniej jednego prawnika, lekarza, inżynieria, ekonomistę i tak dalej. Na zebraniach Samorządu poznaję studentów z różnych dziedzin. Dzięki temu kiedy potrzeba mi kogoś, kto zna specjalistyczną terminologię, mam się do kogo zwrócić. Poza tym przecież oprócz pomocy w tłumaczeniu moi znajomi sami mogą podrzucać mi ciekawe propozycje zajęć. W ten sposób trafiłem na przykład do fundacji zajmującej się oprowadzaniem turystów po Krakowie. Krótko mówiąc: cieszę się, że trafiłem w miejsce, w którym mogę się rozwijać.

Polecamy również
Piotr Gąsiorek: Krakus na Borneo
Katarzyna Hromek: Życie w równowadze
Anna Chrzanowska: W neurobiologii nie ma miejsca na nudę
Jan Sławiński: Życie jak w komiksie

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Znajdziesz nas tutaj