Przejdź do głównej treści

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Wiadomości

Nawigacja okruszkowa Nawigacja okruszkowa

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Marta Śliwa: Ewolucja naukowca

Marta Śliwa: Ewolucja naukowca

Marta studiuje ochronę środowiska na Wydziale Chemii UJ. Choć trafiła tu przez przypadek, dziś wie, że był to bardzo szczęśliwy zbieg okoliczności, bo to właśnie dzięki niemu odnalazła swoją pasję. Zapraszamy do kolejnej części z serii „Twarze UJ".

 

 

Na Uniwersytet Jagielloński trafiłam przez czysty przypadek. W liceum chodziłam do klasy filologicznej: polski, angielski, podstawy dziennikarstwa. Nie przepadałam za historią i zawarłam z nauczycielem układ: zgłoszę się do konkursu wiedzy o UJ, a on potraktuje mnie ulgowo.

Dużo pracy, nieco szczęścia

Na maturze zdawałam rozszerzoną matematykę i geografię, bo pierwotnie chciałam związać karierę z czystą matematyką. Później okazało się, że zostałam laureatką konkursu, ale niestety ktoś mnie ubiegł i nie udało mi zdobyć indeksu na matematykę. Przez chwilę rozważałam wybranie informatyki, ale ostatecznie zdecydowałam się na ochronę środowiska ze specjalizacją biologia środowiska. Okazało się to dobrym wyborem, bo nie dość, że ta tematyka szybko mnie zainteresowała, to jeszcze był to kierunek zamawiany z całkiem fajnym stypendium (a do tego miałam stypendium z konkursu wiedzy o UJ). Poza tym jest to coś bardzo przyszłościowego. Na przykład: za pięćdziesiąt lat wyczerpiemy ponad połowę paliw kopalnych na świecie, więc wiedza o odnawialnych źródłach energii jest bezcenna. A to przecież tylko jeden z przykładów.

Naukowy galimatias

W moim przypadku można chyba powiedzieć o takiej „ewolucji naukowca": zbiór korzystnych przypadków doprowadził mnie do tego miejsca w moim życiu

W moich studiach fajne jest to, że to jest taki miks wszystkiego. Są elementy nauk ścisłych, takich jak matematyka, informatyka, fizyka, geografia, a przede wszystkim biologia i chemia. Do tego wszystkiego rzeczy humanistyczne i socjologiczne: zagrożenia cywilizacyjne, historia chemii, prawne podstawy ochrony środowiska, polityka środowiskowa, edukacja ekologiczna. Odwiedzamy ciekawe dla nas miejsca – laboratoria specjalistyczne, wysypiska, wodociągi, oczyszczalnie ścieków. Każdy znajdzie coś dla siebie.

Moja praca licencjacka dotyczyła wpływu nanocząsteczek na środowisko. A konkretnie na dżdżownice. Ale na dłuższą metę nie byłam zainteresowana zwierzętami. Przeszłam więc do roślin. W ramach studiów magisterskich zajmuję się tematem „Wpływ endofitów Lactuca serriola na proces fitoremediacji". Brzmi groźnie, ale w rzeczywistości jest to bardzo prosta rzecz: jak wykorzystać rośliny, żeby zwiększyć efektywność oczyszczania gleby z metali ciężkich. W praktyce wygląda to jeszcze prościej: posadziłam pospolitego chwasta, sałatę kompasową. W części roślin zaszczepiłam grzyby endofityczne. Następnie umieściłam rośliny w pojemnikach wypełnionych dwoma różnymi rodzajami podłoża (w tym ziemi z hałdy osadowej kopalni cynku i ołowiu). Do niektórych doniczek dodałam grzyby, które dobrze „współpracują" z sałatą kompasową – zachodzi między nimi symbioza. Obserwowałam w laboratorium, jak zachowują się rośliny z każdej grupy, poprzez wykonywanie różnych badań. Następnie analizowałam, które „zjadły" najwięcej metali ciężkich i w której części je zakumulowały. W przyszłości, po skończeniu studiów magisterskich, planuję zrobić doktorat na Wydziale Biologii i Nauk o Ziemi. Nie jestem jeszcze dokładnie pewna, jakim tematem się zajmę, ale na pewno czymś podobnym do dotychczasowych zainteresowań.

Rozgałęzienia

W trakcie studiów bardzo zainteresowałam się środowiskiem, a przecież na początku liceum nigdy bym o tym nie pomyślała. W moim przypadku można chyba powiedzieć o takiej „ewolucji naukowca": zbiór korzystnych przypadków doprowadził mnie do tego miejsca w moim życiu. Niewątpliwie duży wpływ na to miała moja promotorka, prof. Katarzyna Turnau, która motywowała mnie do pracy i umożliwiła mi odbycie praktyk, m.in. w Małopolskim Centrum Biotechnologii. Poza tym obowiązkowym elementem moich studiów są praktyki przyrodnicze, na przykład w nadleśnictwie, co pozwala przyjrzeć się bliżej terenom niedostępnym dla turystów, które znajdują się poza wyznaczonym szlakiem.

Działam w Samorządzie Studentów. W tym momencie organizujemy Horyzonty Nauki – Forum Prac Dyplomowych, na którym młodzi naukowcy mogą zaprezentować swoje badania zarówno środowisku akademickiemu, jak i przedsiębiorcom. Należę do Koła Naukowego Studentów Ochrony Środowiska, byłam nawet jego prezesem. Zachęcamy nowych studentów, żeby nie patrzyli na udzielanie się w kołach jak na coś uciążliwego: płynie z tego wiele korzyści, jak na przykład zawieranie znajomości i wymiana doświadczeń. A pracodawcy na to patrzą. Poza tym organizujemy też różne wycieczki, rajdy górskie, projekty i konferencje.

A w czasie wolnym? Ochrona środowiska

Jeśli chodzi o spędzanie wolnego czasu, to nie mam ekstremalnych zainteresowań: lubię wędrówki po górach (pochodzę z Beskidu Wyspowego) albo poczytać dobry kryminał. Interesuję się też fotografią. Ale najwięcej czytam o rzeczach związanych z moim kierunkiem studiów. Nieraz zdarza mi się do późnej nocy przeglądać artykuły naukowe, bo każdy z nich prowadzi do kilku innych.

Polecamy również
Piotr Gąsiorek: Krakus na Borneo
Katarzyna Hromek: Życie w równowadze
Anna Chrzanowska: W neurobiologii nie ma miejsca na nudę
Jan Sławiński: Życie jak w komiksie

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Znajdziesz nas tutaj