Przejdź do głównej treści

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Wiadomości

Nawigacja okruszkowa Nawigacja okruszkowa

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Paulina Deczewska: muzyka i taniec z ogniem

Paulina Deczewska: muzyka i taniec z ogniem

Paulina studiuje muzykologię na Wydziale Historycznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. W tym roku kończy studia, ale już dzisiaj ma sprecyzowane plany zawodowe. Naukowo pasjonuje się wydobywaniem z zapomnienia utworów muzyki dawnej, a w wolnym czasie zajmuje się żonglerką ogniem.



Dlaczego Kraków i studia na UJ?

Po pierwsze dlatego, że Kraków jest miastem bardzo przyciągającym ludzi. A Uniwersytet Jagielloński z powodu muzykologii – niewiele uczelni oferuje taki kierunek studiów. Brałam pod uwagę również Uniwersytet Warszawski, ale wybrałam Kraków i nie żałuję tej decyzji. Przed studiami muzykowałam trochę, ale pasjonowała mnie też historia i myślałam bardziej o studiach na tym kierunku. Decyzję o muzykologii podjęłam w ostatnich miesiącach szkoły średniej. Trochę przypadkowo, ale to był strzał w dziesiątkę.

Wyprawa w nieznane rejony muzyki

Zajmuję się edycją i przygotowywaniem nut do wydania. Badam rękopisy z muzyką dawną. Jest to bardzo ciekawe zajęcie - oglądam zdjęcia dawnych rękopisów, badam je, próbuję zrobić transkrypcje źródłowe, tzn. przystosować dzieła do współczesnej notacji. Celem takiej pracy jest przygotowanie utworu do wykonania. Cieszy mnie to, że pracuję nad muzyką, która nigdy wcześniej nie była przez nikogo badana. Obecnie zajmuję się zapomnianym kompozytorem – Józefem Bolechowskim. Postać tego twórcy była tematem mojej pracy licencjackiej, a teraz  pracy magisterskiej. Temat badawczy zasugerował mi mój ówczesny promotor dr Piotr Wilk, który dowiedział się o istnieniu w archiwum klasztoru na Jasnej Górze rękopisu autorstwa Bolechowskiego. Do tej pory wszyscy byli przekonani, że jest on Polakiem, jednak po badaniach prowadzonych wraz z moją promotor dr hab. Aleksandrą Patalas, okazało się, że prawdopodobnie był on Czechem. Udało nam się zrobić kwerendę w Pradze, skąd, dzięki pomocy Czeskiego Narodowego Muzeum Muzyki, przywiozłam olbrzymie ilości zdjęć rękopisów, które możemy przebadać.

Praktyczne zastosowania muzykologii

Można powiedzieć, że każda osoba po studiach muzykologicznych znajduje pracę. Po pierwsze dlatego, że jest nas bardzo mało. Miejsc pracy co prawda też nie jest dużo, ale zwykle dla nas wystarcza.

Muzykolog posiada umiejętności, które często okazują się bardzo przydatne. Może zajmować się np. organizowaniem festiwali muzycznych, pracować w wydawnictwach muzycznych, w bibliotekach przechowujących dzieła muzyczne, gdzie nie może pracować zwykły bibliotekarz, albo znajduje zatrudnienie w szkołach muzycznych. Często kapele muzyczne poszukują kopistów do przepisania nut i transkrypcji. Ja po studiach chciałabym pracować w wydawnictwie muzycznym.

Studia dla wybranych

Muzykologia, wbrew pozorom, jest trudnym kierunkiem studiów. Na moim roku zaczynało nas 40 osób, a kończy 8. Niektórzy mówią zatem, że muzykologia to wiedza tajemna, w sensie że mało osób się nią zajmuje. Aby być dobrym muzykologiem, trzeba lubić się uczyć, lubić muzykę, lubić prowadzić badania. Jeśli ktoś wybiera muzykologię, tylko dlatego, że nie dostał się na studia w Akademii Muzycznej to popełnia błąd. Studia muzykologiczne nie polegają na muzykowaniu i na graniu, tylko na obcowaniu z muzyką poprzez dowiadywanie się o jej najróżniejszych, nie rzucających się od razu w oczy, elementach. Trzeba mieć w sobie ciekawość muzyki, ciekawość historii, zdolność rozumowania analitycznego. Niektórzy mówią – jak ty możesz słuchać muzyki tylko w sposób analityczny? Ale ja to lubię. Dla mnie jest to ciekawe –wychwytywanie niuansów, śledzenie poprawności wykonania utworu.

Muzyka i ogień

Bardzo lubię muzykę dawną - renesansową i barokową. Oprócz tego słucham polskiego rocka i poezji śpiewanej. Sama śpiewam w chórze kameralnym. Interesuje mnie także żonglowanie poi [oryginalnie taniec pochodzący z Nowej Zelandii, wykonywany przez maoryskie kobiety, w którym wykorzystuje się parę łańcuchów lub linek zakończonych różnego rodzaju obciążnikami. Najbardziej efektowną odmianą jest taniec z ogniem – przyp. red.] . Przygodę z poi rozpoczęłam wraz ze znajomymi z harcerstwa, później kontynuowałam tę pasję na studiach, gdzie poznałam ludzi, którzy również zajmują się poi. Nie jest to wbrew pozorom niebezpieczne zajęcie, ale oczywiście trzeba to robić z rozwagą i ćwiczyć, a uczę się zazwyczaj metodą prób i błędów. Jest przy tym dużo siniaków, bo trzeba nauczyć się doskonałej koordynacji i właściwej pracy mięśni. „Kręceniem" poi zajmuję się już 7 lat. Jest to dobry sposób na spędzanie wolnego czasu i na ćwiczenia fizyczne.

Atmosfera studiów na UJ

Mam bardzo pozytywne doświadczenie studiowania na UJ. Może jest to związane z tym, że wybrałam bardzo niszowe, kameralne studia. Jest nas, studentów, bardzo mało, wszyscy w Instytucie Muzykologii UJ nas znają, wiadomo kto jest kim, zatem mamy ze wszystkimi bezpośredni kontakt. Na muzykologii studiuje się bardzo przyjemnie, zdecydowanym atutem jest partnerskie traktowanie ze strony wykładowców - cenimy i poważamy się wzajemnie. Przemiłe panie z sekretariatu, których pracę bardzo szanujemy, zawsze są gotowe pomóc. Bardzo chwalę sobie czas studiowania na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Polecamy również
Piotr Gąsiorek: Krakus na Borneo
Katarzyna Hromek: Życie w równowadze
Anna Chrzanowska: W neurobiologii nie ma miejsca na nudę
Jan Sławiński: Życie jak w komiksie

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Znajdziesz nas tutaj