Przejdź do głównej treści

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Wiadomości

Nawigacja okruszkowa Nawigacja okruszkowa

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Katarzyna Hromek: Życie w równowadze

Katarzyna Hromek: Życie w równowadze

Katarzyna studiuje animację społeczno-kulturową w Instytucie Pedagogiki Wydziału Filozoficznego UJ. Obecnie kończy pierwszy rok studiów drugiego stopnia. Interesuje się ekonomią społeczną i ruchem spółdzielczym. Jej pasją jest wspinaczka.




Jak to się zaczęło

Od piątej klasy szkoły podstawowej jestem harcerką i zawsze lubiłam robić coś dla ludzi, organizować i koordynować przedsięwzięcia. Wiedziałam zatem, że chcę pracować z ludźmi. Do ostatniej chwili szukałam odpowiednich dla siebie studiów. Akurat tak się zdarzyło, że jadąc autostopem w góry, spotkałam dziewczynę, jak się okazało studentkę ostatniego roku animacji kultury, która zaczęła opowiadać o swoim projekcie prowadzonym z dziećmi i to mi się bardzo spodobało.

Animator

Animator kultury jest osobą, która udostępnia ludziom kulturę, może być to np. człowiek, który organizuje festiwal albo pracuje w domu kultury. Natomiast animator społeczno-kulturowy jest to ktoś, kto chce innym pokazać, że mogą zmieniać swoje życie i swoje otoczenie, a może to robić np. poprzez szeroko rozumianą kulturę. Może być to osoba, która przychodzi do jakiejś lokalnej społeczności i pomaga tym ludziom - pokazuje im, że problemy, z którymi się borykają da się rozwiązać, że oni sami mogą je rozwiązać. Takie rozumienie animacji społeczno-kulturowej przemawia do mnie najmocniej. Dla animatora bardzo ważna jest umiejętność rozmawiania i słuchania ludzi. Ja to uwielbiam. Uwielbiam rozmawiać z ludźmi np. podczas podróży autostopem po Europie. Poznałam kierowców ciężarówek, którzy opowiadali mi historię całego swojego życia. Ten sposób podróżowania dał mi bardzo dużo z punktu widzenia socjologicznego.

Studia na UJ

Studia dały mi wiedzę teoretyczną, podbudowę do działalności i aktywności, którą jednak trzeba samemu rozwinąć. Działam w kole naukowym animatorów kultury. Spotykają się w nim ludzie, którzy naprawdę chcą działać, rozmawiać z ludźmi, przełamywać swoje słabości i obawy. Jestem członkiem zarządu działającego w Instytucie Pedagogiki UJ Stowarzyszenia Studentów i Absolwentów "Paideia". Brałam udział w projekcie prowadzonym przez stowarzyszenie pod nazwą  Akademia Siedmiu Mistrzów, w ramach którego prowadzone były zajęcia dla dzieci. Nie żałuję wyboru studiów. Jestem z nich zadowolona, dlatego kontynuuję naukę na stopniu magisterskim. Lubię mój cudowny, maleńki instytut na ul. Batorego i poczucie bezpośredniego kontaktu z profesorami. Studia nie są trudne, więc znajduję czas na rozwijanie także innych zainteresowań i pasji. Studia mnie w tym nie ograniczają.

Nic na siłę

 

Jestem idealistką i zawsze mi się wydaje, że mogę zmienić świat.

Jestem osobą, która nie lubi, gdy ktoś coś jej narzuca. Wyobrażam sobie, że gdybym poszła np. na filozofię, która z resztą mnie szalenie interesuje, to wtedy pewnie bym straciła zainteresowanie nią, ponieważ studiowanie dzieł filozoficznych stałoby się dla mnie przymusem. W programie moich studiów filozofii nie jest dużo i dlatego mam ochotę, aby rozszerzać swoje zainteresowania w tym kierunku. Interesuje mnie ekonomia społeczna i ruch spółdzielczy, dlatego pracę magisterską piszę na temat kooperatyw spożywczych [inicjatywy konsumentów, których celem nie jest wyłącznie zysk, ale kupowanie bezpośrednio od producentów produktów spełniających standardy etyczne - przyp red.].

 

Sprawdzić się w skałach

Od czterech lat uprawiam wspinaczkę. Zaczęłam kilka miesięcy przed maturą, kiedy za namową kolegi poszłam na ściankę wspinaczkową. Ale naprawdę zakochałam się w tym sporcie, gdy pojechałam wspinać się w skałach. Była to tak silna fascynacja, że przez pierwszy rok wspinania omal nie straciłam wszystkich przyjaciół, bo potrafiłam rozmawiać tylko o wspinaniu i o niczym innym… Wspinaczka wciąga i wyzwala silne emocje, umożliwia bliski kontakt z naturą, pozwala mi odpocząć w małym gronie znajomych, bez tłumów. Jest to sport indywidualny, w którym walczy się z samym sobą, pokonuje się swoje własne słabości. Celem mojego wspinania sportowego  jest przejście nowej drogi w taki sposób, aby nie obciążać liny, udowodnić sobie samej, że dałoby się ją przejść bez jakiejkolwiek pomocy. Łatwo się wspina z liną - można się zatrzymać w pewnym momencie, wziąć blok (osoba asekurująca wyciąga cały luz pozostający na linie) i zawisnąć na linie, odpocząć. A mi chodzi o to, żeby przejść całą drogę bez jej obciążania.

Życie w harmonii z naturą

Jestem idealistką i zawsze mi się wydaje, że mogę zmienić świat. Od 3 lat jestem wegetarianką, ponieważ bardzo mi zależy, żeby żadna moja decyzja nie szkodziła środowisku i zwierzętom. Staram się dawać przykład, że da się żyć bez mięsa, jajek i bez szkodzenia środowisku. Dzięki temu, że mówię o tym głośno i otwarcie, ludzie, choćby kierowcy, z którymi jadę autostopem, często zaczynają się nad tym zastanawiać.

Rok po tym jak zaczęłam się wspinać, przeczytałam książkę Steph Davis „Wielkie zauroczenie: czyli o miłości i grawitacji". Autorka jest świetną wspinaczką, jedną z moich idolek, jeśli chodzi o wspinanie. Poza tym jest weganką. W książce mówi, że chce żyć w harmonii ze wszystkimi, w równowadze z całą naturą. Napisała, że dla niej wspinanie oraz weganizm bardzo się ze sobą łączą. Wtedy poczułam, że ja też tak mogę i rzuciłam jedzenie mięsa z dnia na dzień. Swoim przykładem, mam nadzieję, potwierdzam, że można być aktywnym fizycznie, mieć doskonałą kondycję i nie bazować w swojej diecie na mięsie.

Plany

Bardzo chciałabym działać w trzecim sektorze [tym mianem określa się ogół organizacji pozarządowych, tzw. ngosy – przyp. red.], w jakiejś organizacji skierowanej na ekonomię społeczną, która lokuję się pomiędzy sektorem biznesu a sektorem pozarządowym. Podmioty ekonomii społecznej są to takie firmy-stowarzyszenia, w których zatrudnienie znajdują osoby wykluczone społecznie, np. spółdzielnie osób niepełnosprawnych wyspecjalizowane w produkcji konkretnych rzeczy. Nie jest to typowy biznes, w którym zarabia się pieniądze dla siebie. Zyski spółdzielni przeznacza się na rozwój firmy. W przyszłości chciałabym pomagać w zakładaniu takich spółdzielni. W bliższej perspektywie, czas po studiach, póki nie mam jeszcze poważnych zobowiązań, chciałabym poświecić na podróżowanie po świecie.

Polecamy również
Piotr Gąsiorek: Krakus na Borneo
Anna Chrzanowska: W neurobiologii nie ma miejsca na nudę
Jan Sławiński: Życie jak w komiksie
Katarzyna Kita: Neurobiologia - pasja realizowania nauki

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Znajdziesz nas tutaj